Blog

Materialy-do-nauki-angielskiego

Materiały do nauki angielskiego i niemieckiego

Oto ostatnia część cyklu o roboczej nazwie „dwujęzyczność zamierzona – instrukcja dla rodziców”. Część pierwsza i druga były bardziej teoretyczne, czas przejść do konkretów i omówić przydatne materiały do nauki angielskiego oraz niemieckiego (bo te właśnie języki są obecne u nas w domu).

Poprzedni wpis poświęciłam korzystaniu z posiadanych książek dla dzieci, dostępnych bajek i samodzielnemu wyszukiwaniu stron obcojęzycznych na temat własnych zainteresowań. Z jakich innych materiałów może korzystać rodzic, który chciałby podszkolić język, aby uczyć swoje dzieci?

Aplikacje do nauki słownictwa

Aplikacje na telefon każdy musi dostosować do swoich potrzeb. Mnie jedna z mam na grupie poleciła Fiszotekę (gorąco pozdrawiam tę mamę!). Można się w niej uczyć całych zdań (w zależności od bazy). Plusem jest odczytywanie tekstu przez lektora. Istnieje możliwość tworzenia własnych zestawów i te lektor również potrafi w zadowalający sposób odczytać (istnieje limit dla bezpłatnych kont). W ten sposób zdania ze swojego notatnika możecie wprowadzać do bazy i utrwalać. Ja na razie nie miałam czasu robić własnych baz, ale byłam zadowolona z dostępnej bazy polsko-niemieckiej „Niemiecki dla Twojego dziecka” (ponoć jest dostępna także w wersji angielski-niemiecki). Każdy może wybrać sobie, w jaki sposób chce być odpytywany (wpisywanie, wybór odpowiedzi, głosowo). Próbowałam innych aplikacji, ale w większości nie podobały mi się nic nie dające ćwiczenia, które można rozwiązywać z zawiązanymi oczami. Nie lubię też nauki pojedynczych słówek. Wolę uczyć się zdaniami oraz mieć możliwość dodawania własnych.

Gotowe wyrażenia

Wy na pewno wiecie, ale przyszłe pokolenia, które tu zabłądzą, mogą nie wiedzieć, że gotowe wyrażenia i słownictwo tematyczne dla rodziców w formie ściągawki pakuję do swoich ebooków (patrz English for Mummies and Daddies). Możecie przykładowo skupiać się na jednej stronie dziennie i zerkać na nią w wolnych chwilach w trakcie dnia. Uzupełnianie 1-2 ćwiczeń dziennie wydaje się realnym założeniem. Ćwiczenie polegające np. na używaniu nowo poznanego słownictwa w zdaniach/historii jest niezwykle efektywne. Zachęcam więc wieczorem do układania (choćby w głowie w wannie) krótkich opowiastek z wykorzystaniem słów, które zapamiętywaliście danego dnia. U mnie taka metoda sprawdza się najlepiej.

materiały do nauki angielskiego English for Mummies and Daddies
Przykładowa strona z ebooka “English for Mummies and Daddies, Playing”

Materiały do nauki angielskiego i niemieckiego – nauka tradycyjna

Szkolić język można (i czasem trzeba), stosując także bardziej tradycyjne sposoby. Jeśli zaczynacie po dłuższej przerwie w używaniu języka obcego, dobrze będzie odświeżyć sobie także gramatykę i słownictwo „ogólne”. Wszystko zależy od tego, z jakiego miejsca ruszacie. Ja w przypadku niemieckiego musiałam sobie takie odświeżenie zafundować. Co jestem w stanie polecić?

Podręczniki do nauki słownictwa i gramatyki

materiały do nauki angielskiego Włądaj i Gadaj Arlena Witt
Grafika pochodzi ze strony www.altenberg.pl

Odświeżając język pod kątem mówienia do dzieci, wystrzegałabym się sięgania po podręczniki typowo pod egzaminy, ponieważ są napakowane np. mało przydatnymi idiomami i słownictwem formalnym. Nie mam wielkiego rozeznania w nowościach, natomiast mogę z czystym sercem polecić serię Arleny Witt Władaj i Gadaj” do nauki angielskiego. Słownictwo w dużej mierze pochodzi ze współczesnych filmów i seriali (czyli jest to język będący w użyciu). Autorka uzupełnia każdy rozdział fajnymi, życiowymi wyrażeniami. Bardzo mnie dziwi, gdy widzę opinie, że może być dla wielu „za łatwa”. Myślę, że to idealna pozycja na odświeżenie języka, utrwalenie wiedzy, nadrobienie braków i nauczenie się wielu pożytecznych rzeczy. Dostajemy też garść wiedzy o kulturze brytyjskiej i amerykańskiej. Tego, kto twierdzi, że jest za łatwa, chętnie odpytałabym na wyrywki, jak powie województwo małopolskie, zakon krzyżacki czy abonament na telefon komórkowy. Ciekawe czy wie, jak po angielsku mówi się na osobę, która publikuje fotki jedzenia w mediach społecznościowych;) Po raz kolejny kłania się syndrom „wiem, jak już widzę”. Nie mam książki do gramatyki Grama to nie drama, ale wierzę, że jest równie dobra. Całość gramatyki w pigułce (a raczej dwóch pigułkach), wyjaśniona w przystępny sposób. Przy okazji, w odniesieniu do nauki wymowy poszczególnych słów, kanał na YT „Po cudzemu” również uważam za „must”.
Marzy mi się niemiecka wersja „Władaj i gadaj”. Ktoś coś? Pod kątem gramatycznym zainwestowałam w podręcznik „Niemiecki w tłumaczeniach. Gramatyka” (jest kilka poziomów). Podobają mi się przypisy z boku, wyjaśniające podchwytliwe zagadnienia. Zakrywam zdania niemieckie i na głos próbuję wyrazić sens zdania polskiego po niemiecku. Nie piszę, bo na to mi szkoda czasu i jest to według mnie mniej efektywne. Odkrywam wersję niemiecką i patrzę, czy powiedziałam poprawnie. W tej serii dostępne są także inne języki (na pewno angielski i hiszpański). Jest też wersja „Niemiecki w tłumaczeniach. Sytuacje”, ale ona według mnie jest przeznaczona raczej dla osób wyjeżdżających do Niemiec. Dołączona jest też płyta CD, więc można np. słuchać zdań w samochodzie.

Ile czasu dziennie?

Co powiesz na poświęcenie na naukę 15 minut swojego wolnego czasu w ciągu dnia? U mnie jest to czas zaraz po tym, jak dziecko pójdzie spać. Dzięki temu, że zawsze jest to ta sama pora, nie zapominam o niej. Gdy zaczęłam wprowadzać niemiecki i zależało mi na szybkich postępach, przeznaczałam na to 30 minut. Początkowym błędem była chęć robienia codziennie wszystkiego:  jednej strony ćwiczeń gramatycznych, posprawdzania zapisanych słówek, obejrzenia/posłuchania czegoś w języku obcym, przygotowania się na kolejny dzień. Wszystkiego zrobić się nie da i nie ma to sensu. Nie chodzi o to, aby się zamęczyć. Nauka ma nam dodawać skrzydeł. Sprawiać, że czujemy, że robimy coś dla siebie i dla swojego rozwoju. Mało który rodzic ma też więcej czasu wolnego i taka nauka musiałaby się odbywać kosztem odpoczynku lub snu, co także nie byłoby wskazane. Bardzo szybko odczulibyśmy frustrację i porzucili wszelkie wysiłki. Nie tędy droga. 15 minut. Góra 30 w dobre dni. Zero w dni dalekie od dobrych. Byle do przodu i bez zniechęcenia. Próbowałam określić sobie też z góry, co robię w konkretne dni, ale to także nie zdało egzaminu. Nigdy nie wiemy, którego dnia będziemy musieli/chcieli odpuścić. U mnie sprawdza się po prostu elastyczność. Jednego dnia skupiam się na ogarnięciu notatek. Innego słucham podcastu czy vloga. Jeszcze innego siadam do ćwiczeń gramatycznych. Rezygnuję tylko wtedy, gdy naprawdę nie dałabym rady. Zwykle tłumaczę sobie, że to przecież tylko kwadrans. Dzięki temu kwadrans dziennie po prostu wszedł mi w krew, a ja czuję satysfakcję, że COŚ robię. I stosuję zasadę, o której wspomniałam wcześniej. Wykorzystuję na maksa czas z dzieckiem. Staram się sprawdzać wszystko na bieżąco, gdy tylko mogę. W przypadku bardziej zawiłych pytań „jak to powiedzieć” zawsze możecie też w ciągu dnia napisać szybkiego posta na grupach FB „Pogotowie językowe” – dostaniecie gotową podpowiedź, bez poświęcania dużej ilości czasu na risercz i macie pewność, że nie zapomnicie swojego pytania.

Słowem podsumowania cyklu

Wiemy już, jakie materiały do nauki angielskiego i niemieckiego mogą pomóc nam w poszerzeniu naszego zasobu leksykalnego. Jeśli chcemy aktywnie korzystać z niego w mowie i przestać cierpieć na syndrom „brakujących słów”, musimy sprawić, aby słowa trafiły do szufladki „słownictwo aktywne”. Podsumujmy, jak można nad tym pracować:

Prowadzenie notatnika i zaglądanie do niego w wolnych chwilach.

Szukanie pretekstu do aktywnego użycia nowo poznanego słownictwa. Np. po tym, jak zajrzysz do notesu i wyłapiesz kilka słówek, o których zdążyłeś/zdążyłaś już zapomnieć, postaraj się celowo z nich skorzystać.

Fajnym patentem na zapamiętywanie są też karteczki z 2-3 słówkami powieszone na wysokości wzroku np. na lodówce czy szafce w kuchni lub łazience. Ja zapisuję wyraźnie kilka słówek na odwrocie paragonu (#zerowaste) i przyklejam masą mocującą wielorazowego użytku z Pepco. Aby ta metoda miała sens, patrz punkt 2.

Wyznaczenie sobie 15 minut dziennie na cel „Uczę się”. Jeśli nie będziemy rezygnować z tego celu z byle powodu, nauka wejdzie nam w krew. 15 minut dziennie dużo szybciej przybliży nas do celu „Mówię płynnie i nie muszę się wciąż nad wszystkim zastanawiać” niż zrywy raz na miesiąc.

Sposobów na naukę wyszło naprawdę sporo. Koniec końców każdy musi znaleźć metody, które sprawdzą się u niego i które da radę wcisnąć w tak zwany „czas wolny”, najczęściej gdy dzieci już śpią. Zalecane jest, aby nauka odbywała się z przyjemnością. Z drugiej strony warto uzmysłowić sobie, że po polsku także niekiedy brakuje nam słów i nie ma w tym nic dziwnego. Czasem w odniesieniu do języków obcych mamy w sobie dużo mniej luzu i krytyczniej patrzymy na wszelkie nieścisłości czy popełniane przez nas błędy niż w przypadku języka ojczystego.

Warto pamiętać, że nie musi być idealne, aby było dobrze. Chciałabym podkreślić, że podałam tylko te materiały, które mam sprawdzone i z których korzystam już od jakiegoś czasu (tekst nie zawiera też płatnej reklamy). Nie znam wszystkich aplikacji ani podręczników dostępnych na rynku, dlatego zapraszam Was czytających do podzielenia się, z jakich materiałów do nauki angielskiego lub innych języków korzystacie Wy.

English Speaking Mum
Wielbicielka i popularyzatorka idei dwujęzyczności zamierzonej w Polsce. Jeśli podobają Ci się tworzone przeze mnie treści, zapraszam Cię do obserwowania mojego konta na Facebooku oraz Instagramie oraz zapisu na newsletter poniżej. Udostępnianie przez Was moich wpisów umożliwi mi dotarcie do większego grona odbiorców i promowanie dwujęzyczności w naszym społeczeństwie.

4 komentarze

Zostaw komentarz