fbpx

Blog

KSIĄŻKI I BAJKI CZYLI ŚWINKA PEPPA NAUCZY CIĘ JĘZYKA

W poprzedniej części pisałam o nastawieniu, jakie powinniśmy mieć podczas nauki, o sposobach działania podczas spędzania czasu z dzieckiem oraz robieniu notatek. Dziś skupię się na źródłach, z których możemy korzystać, aby zapełniać notatnik słownictwem przydatnym dla rodziców podczas wprowadzania dwujęzyczności/wielojęzyczności zamierzonej w domu.

Książki (nie tylko) dla dzieci

Pierwszy raz książkę dla dziecka staram się przeczytać sama (chociaż nie zawsze się to udaje). Sprawdzam wymowę niepewnych słówek i zapisuję rzeczy, które uważam, że mogą mi się przydać. Powtarzam jeszcze raz: lepiej darować sobie piękne słowa (ale potencjalnie nieprzydatne) i nie marnować naszego czasu. Sprawdzić w słowniku, jeśli ich nie znamy i zostawić w spokoju. Z książeczek dla dzieci poznałam np. słowo „to trudge” co oznacza „brnąć, iść powoli z trudem”. Pojawia się w książkach naprawdę często. Fajnie, że je znam, ale nie jest to słowo stosowane na co dzień w mowie, więc szkoda na nie miejsca w moim notatniku. Gdy mam mniej czasu, robię telefonem zdjęcie danej strony (które czasem wrzucam potem na grupy Mamy mówią po angielsku lub Mamy mówią po niemiecku – Pogotowie ratunkowe). To fajna metoda także dlatego, że zdjęć tych nie kasuję i każdorazowo, gdy przeglądam zdjęcia, utrwalam słownictwo. Ważne: zwracam uwagę nawet na rzeczy, które znam i rozumiem. Wydają mi się oczywiste. Wiem jednak, jak działa nasz mózg. Wszystko wydaje się oczywiste, dopóki sami nie musimy aktywnie czegoś wyprodukować. Wtedy słówek nagle brakuje. Co do wymowy, to często na YT dostępne są filmy, na których rodzimi użytkownicy języka czytają daną pozycję. Bardzo polecam takie przesłuchanie książki i tym samym naukę poprawnej wymowy wszystkich słów. Takie filmy można też włączać w ciągu dnia jako audiobooki:) Częste czytanie książek obcojęzycznych dzieciom ma także tę zaletę, że słownictwo nam się niesamowicie utrwala (rodzicom oraz dzieciom). Więc czytajmy dużo i często.

Bajki/kreskówki

Wiem, że bajki puszczamy dzieciom często po to, aby mieć chwilę na zrobienie innych rzeczy. Jeśli jednak będzie to możliwe, to zachęcam do oglądania z dzieckiem chociaż jednego odcinka. Bohaterowie bajek mówią dziecięcym językiem o dziecięcych sprawach. Gdzie znaleźć lepszą okazję do podszkolenia języka okołodzieciowego? Oglądamy aktywnie, zwracając uwagę na fajne wyrażenia, z czymś do notowania pod ręką. Niejednokrotnie oglądałam także bajki dla dzieci „po godzinach” wieczorem. Najczęściej chodziło o to, aby ogarnąć, o czym mówi do mnie moje dziecko. Jeśli Wasze dzieci też lubią odgrywać scenki z bajek to jest to świetny sposób, aby utrwalić słownictwo tak w głowie dziecka, jak i w Waszej. Oglądanie bajek to też świetny sposób na podłapanie akcentu i właściwej melodii języka. Bajki także można włączać w ciągu dnia jako audiobooki:) Jeśli macie dzieci nieoglądające bajek (lub kontakt z ekranem chcecie ograniczyć), to jest to świetny sposób, aby korzystać z dobrodziejstwa kreskówek bez negatywnych konsekwencji. U nas w domu królują właśnie „bajkowe” audiobooki z ulubionymi bohaterami. Sama staram się, gdy tylko mogę, słuchać aktywnie i przyswajać.

Treści parentingowe

Źródłem słownictwa okołodzieciowego są wszelkie treści dla rodziców. Mogą one przyjąć formę strony internetowej, bloga, vloga, grupy wsparcia czy podcastu. Warto zastanowić się, czy mamy jakieś szczególne zainteresowania jako rodzice. Dla jednych będzie to BLW czy pieluchy wielorazowe, dla innych metody Montessori lub Domana, dla jeszcze innych rozwój sensoryczny, psychologiczny i emocjonalny. Jesteście na tym blogu, więc pewnie interesuje Was rozwój językowy dzieci. Muszą to być treści, które będą Was interesować, bo inaczej szybko porzucicie ich czytanie. Treści, o których i tak czytacie po polsku, więc czemu nie w języku obcym? Jeśli chcecie np. dowiedzieć się więcej na temat chustonoszenia, to poszukajcie filmów w języku, który wprowadzacie w domu. Jeśli lubicie zrelaksować się wieczorem lub podczas drzemek przy vlogaskach innych mam, to poszukajcie filmów nagrywanych przez mamy z innego kraju. Grupy wsparcia dla rodziców z interesującego nas państwa to już w ogóle kopalnia bardzo przydatnego słownictwa, będącego na 100% w użyciu. Warunek jest taki, że musicie poświęcić chwilę na to, aby wyszukać takie treści, które będą pasować konkretnie Wam. Przykładowo, ja lubię czytać bloga Adama Becka, autora uwielbianej przeze mnie książki „Maximize your child’s bilingual ability” oraz powiązane z nim forum dla rodziców. Moim konikiem w ostatnim czasie jest, jak widać, właśnie dwujęzyczność, więc w wolnych chwilach czytam właśnie o tym. Nie jest to może kopalnia słownictwa z zakresu słownictwa związanego z dziećmi, ale na pewno sporo z tej lektury wynoszę (zwłaszcza że wpisy zamieszczają tam rodzice z całego świata). Chcę za to zrobić osobny wpis o vlogach i blogach obcojęzycznych o treściach stricte parentingowych, z których możemy czerpać garściami potrzebne nam słownictwo.

A Wy oglądacie bajki obcojęzyczne razem z dziećmi? Z których książek wynieśliście najwięcej? Już niedługo część trzecia z zasobami do nauki oraz z podsumowaniem tematu uczenia się języków tak, aby móc uczyć swoje dzieci.

Część trzecia

English Speaking Mum
Wielbicielka i popularyzatorka idei dwujęzyczności zamierzonej w Polsce. Jeśli podobają Ci się tworzone przeze mnie treści, zapraszam Cię do obserwowania mojego konta na Facebooku oraz Instagramie oraz zapisu na newsletter poniżej. Udostępnianie przez Was moich wpisów umożliwi mi dotarcie do większego grona odbiorców i promowanie dwujęzyczności w naszym społeczeństwie.

7 komentarze

Zostaw komentarz