

Czego o mnie być może nie wiesz, a czego nie boję się powiedzieć
Nie zaczynałam jako ekspertka od dwujęzyczności zamierzonej. Zaczynałam jako mama, która czuła od zawsze, że typowe „ucz się słówek” nie działa. Nie miałam gotowej metody, tylko upór, żeby znaleźć sposób na naukę dzieci języków, który naprawdę ma sens.
Dziś, prowadząc już od 6 lat markę English Speaking Mum, mówię otwarcie, że to, jak jesteśmy uczeni języków w tradycyjnym systemie jest nieefektywne i skutkuje znaną wszystkim nam „blokadą językową”. Moją misją jest odczarowywanie angielskiego nie tylko dla dzieci, ale może przede wszystkim – dla rodziców.
Kim jestem?
Nazywam się Justyna Winiarczyk i ukończyłam Lingwistykę Stosowaną (ze specjalizacją translatorską i pedagogiczną), ale to moja codzienna praktyka z dzieckiem dała mi największą wiedzę i doświadczenie.
Wierzę, że każde dziecko może mówić po angielsku swobodnie. Mam w domu żywy dowód – mój syn od lat jest płynnie dwujęzyczny. Nasza historia to nie wyjątek, ale przykład tego, co może się wydarzyć, gdy zaczniemy traktować język jako narzędzie do komunikacji a nie „zajęcia dodatkowe” czy „przedmiot w szkole”.
Jeśli chcesz poznać mnie lepiej i dowiedzieć się, jak nauczyłam swojego dwulatka angielskiego, zapisz się na 5-odcinkowy newsletter tutaj:


Kim naprawdę jestem?
Jestem osobą, która wierzy w równość i wartość każdego człowieka. Marzę o świecie, w którym każdy może i chce dzielić się swoimi talentami z innymi, aby wszystkim nam żyło się lepiej. Wierzę w etyczny biznes i życie w zgodzie ze swoimi wartościami. Uważam, że zastany porządek można, a nawet powinno się kwestionować.
Dążę do zdrowego, aktywnego życia w trybie slow. Gram w squasha i uprawiam bouldering. Uwielbiam zgłębiać treści psychologiczne i te o rozwoju osobistym. Nie lubię, gdy ludzie noszą maski. Bliskie mi są idee rodzicielstwa bliskości oraz komunikacji bez przemocy. Lubię przypominać sobie, że żyję po raz pierwszy i traktować siebie oraz innych z łagodnością.
Światło we mnie kłania się światłu w Tobie.
Jeśli masz podobnie, jak ci rodzice…
„Nauczycielka w przedszkolu mówi, że musimy ćwiczyć słówka, ale moje dziecko tego nienawidzi. Jestem już bezradna.”
„Chciałabym uczyć swoje dziecko angielskiego, ale czuję, jakby cały świat był temu przeciwny z nauczycielkami i naszą pediatrą na czele. Masz rację Justyna pisząc, że mity o dwujęzyczności w naszym społeczeństwie mają się wciąż bardzo dobrze.”
„Mam wrażenie, że w szkołach ostatnie co się liczy to to, aby dzieci po angielsku potrafiły coś powiedzieć. Dopiero przed maturą jest na to nacisk, bo w końcu umiejętność ta jest sprawdzana. Nasza nauczycielka, która chciała z dziećmi mówić po angielsku na lekcjach, dostała wytyczne, aby skupiać się na przerabianiu podręcznika…”
„Jaki sens ma płacenie za szkołę językową, gdzie dzieci w grupach śpiewają piosenki po angielsku, a jak przychodzi co do czego, to wychodzi, że nawet nie rozumieją, o czym śpiewają? Czuję się czasem jakbyśmy żyli w świecie Monty Pythona i wszyscy udajemy, że jest OK.”
„Przedszkole twierdzi, że maluchy ‘najlepiej uczą się przez zabawę’, ale ta zabawa kończy się na trzech wierszykach i trzech słowach na krzyż. Moje dziecko nie rozumie żadnych prostych zdań ani pytań. A ja zaczynam się stresować, że za chwilę najlepszy czas na przyswajanie języka dla mojego dziecka minie.”
„Chcę mówić do dziecka po angielsku, bo wierzę, że to najlepsza i najnaturalniejsza metoda. Jednak za każdym razem, kiedy próbuję, mam wrażenie, że brzmię jak z podręcznika. Gubię się, bo wszędzie widzę tylko listy słówek, a ja chcę normalnie rozmawiać.”
„Przerobiłam już tyle podręczników do angielskiego, że mogłabym otworzyć księgarnie. A efekt? Tylko frustracja. Zdaję sobie sprawę, że to wszystko jest tworzone pod egzaminy i certyfikaty, a nie pod rodziców małych dzieci. Tylko że ja nie potrzebuję kolejnych frejzali z poziomu C1, tylko normalnych zdań, które mogę powiedzieć przy śniadaniu albo w łazience. Tego nigdzie nie uczą.”
„Z pierwszym dzieckiem robiłam wszystko : słówka, powtarzanie, piosenki z YouTube. Moje dziecko nic z tego nie wyciągnęło, a po jakimś czasie zupełnie się zniechęciło. Przy drugim na szczęście już wiedziałam o dwujęzyczności zamierzonej i mój obecnie trzylatek nawija po angielsku jak miło. Ze starszakiem pomału nadrabiamy…”
„Moje dziecko zna po angielsku kolory i zwierzątka i takie tam, ale gdy próbuję powiedzieć coś więcej, patrzy na mnie jak na kosmitę.”
… mogę Ci pomóc! Zapraszam Cię tutaj:

Jakość, która daje spokój
Mimo mojego lingwistycznego wykształcenia każde zdanie w moich materiałach przechodzi dodatkowe pogłębione konsultacje z brytyjskimi native speakerami. Rodzice mogą mieć pewność, że uczą swoje dzieci autentycznego, aktualnego i poprawnego języka – takiego, jakim naprawdę się mówi.
NAUKA MOJĄ METODĄ
Co piszą o mnie?



Co piszą o moich produktach?






























