





Już dwulatki i trzylatki mogą mówić płynnie po angielsku, ale większość dorosłych o tym nie wie.
Słowo klucz: Dwujęzyczność zamierzona – czyli naturalne przyswajanie języka przez komunikację w tym języku.
Zachęcam do zapoznania się z całością strony, ale jeśli nie masz czasu to pobierz chociaż darmowego ebooka!

Posłuchaj, jak po angielsku mówią dzieci z mojej społeczności. Twoje też tak może!
Co zyskuje Twoje dziecko?
– Brak blokady językowej, bo drugi język jest tak naturalny jak ojczysty
– Czas w przyszłości na swoje pasje i rozwijanie talentów zamiast wkuwania słówek i jeżdżenia na korki
-Pewność siebie w przyszłości w gronie wielojęzycznych znajomych, na egzaminach, w pracy czy za granicą
Co zyskujesz Ty jako rodzic?
– Spokój, że Twoje dziecko dogada się w innym języku niż tylko polskim
– Radość, że Twój maluch nigdy nie będzie wstydzić się mówić po angielsku
– Możliwość skupienia się z dzieckiem na innych aktywnościach i jego talentach
– Twój własny poziom angielskiego oraz płynność językowa wzrosną jak nigdy przedtem
Którym rodzicem jesteś?
Wybierz pasującą opcję i dowiedz się, jak możesz działać.

Dlaczego warto mi zaufać?
Jestem tłumaczką z wykształceniem pedagogicznym (Lingwistyka Stosowana). Naszą przygodę z angielskim zaczęliśmy przed drugimi urodzinami synka – rok później mówił płynnie w obu językach.
Moi czytelnicy dziwią się, że nie zaczęliśmy od narodzin! Co ciekawe początkowo byłam przeciwniczką dwujęzyczności zamierzonej.
Dziś działamy tak już ponad 5 lat, pomogłam setkom rodziców, a w moim sklepie złożono ponad 20 tys. zamówień.
Jeśli chcesz poznać naszą historię i dowiedzieć się, jak nauczyłam swojego dwulatka mówić płynnie po angielsku, zapisz się na moją historię w 5 odcinkach:
Opinie od rodziców:



O co chodzi w mówieniu do dzieci po angielsku i tej całej dwujęzyczności zamierzonej?
Opowiem Ci o tym w tym krótkim 1-minutowym filmie:
Chcesz wiedzieć więcej? Pobierz i… zapoznaj się przynajmniej z jedną stroną tego ebooka.
Wiesz już, o co w tym wszystkim chodzi.
Teraz podejmij decyzję w oparciu o swoje warunki i zasoby:
Jeśli masz podobnie, jak ci rodzice…
„Nauczycielka w przedszkolu mówi, że musimy ćwiczyć słówka, ale moje dziecko tego nienawidzi. Jestem już bezradna.”
„Chciałabym uczyć swoje dziecko angielskiego, ale czuję, jakby cały świat był temu przeciwny z nauczycielkami i naszą pediatrą na czele. Masz rację Justyna pisząc, że mity o dwujęzyczności w naszym społeczeństwie mają się wciąż bardzo dobrze.”
„Mam wrażenie, że w szkołach ostatnie co się liczy to to, aby dzieci po angielsku potrafiły coś powiedzieć. Dopiero przed maturą jest na to nacisk, bo w końcu umiejętność ta jest sprawdzana. Nasza nauczycielka, która chciała z dziećmi mówić po angielsku na lekcjach, dostała wytyczne, aby skupiać się na przerabianiu podręcznika…”
„Jaki sens ma płacenie za szkołę językową, gdzie dzieci w grupach śpiewają piosenki po angielsku, a jak przychodzi co do czego, to wychodzi, że nawet nie rozumieją, o czym śpiewają? Czuję się czasem jakbyśmy żyli w świecie Monty Pythona i wszyscy udajemy, że jest OK.”
„Przedszkole twierdzi, że maluchy ‘najlepiej uczą się przez zabawę’, ale ta zabawa kończy się na trzech wierszykach i trzech słowach na krzyż. Moje dziecko nie rozumie żadnych prostych zdań ani pytań. A ja zaczynam się stresować, że za chwilę najlepszy czas na przyswajanie języka dla mojego dziecka minie.”
„Chcę mówić do dziecka po angielsku, bo wierzę, że to najlepsza i najnaturalniejsza metoda. Jednak za każdym razem, kiedy próbuję, mam wrażenie, że brzmię jak z podręcznika. Gubię się, bo wszędzie widzę tylko listy słówek, a ja chcę normalnie rozmawiać.”
„Przerobiłam już tyle podręczników do angielskiego, że mogłabym otworzyć księgarnie. A efekt? Tylko frustracja. Zdaję sobie sprawę, że to wszystko jest tworzone pod egzaminy i certyfikaty, a nie pod rodziców małych dzieci. Tylko że ja nie potrzebuję kolejnych frejzali z poziomu C1, tylko normalnych zdań, które mogę powiedzieć przy śniadaniu albo w łazience. Tego nigdzie nie uczą.”
„Z pierwszym dzieckiem robiłam wszystko : słówka, powtarzanie, piosenki z YouTube. Moje dziecko nic z tego nie wyciągnęło, a po jakimś czasie zupełnie się zniechęciło. Przy drugim na szczęście już wiedziałam o dwujęzyczności zamierzonej i mój obecnie trzylatek nawija po angielsku jak miło. Ze starszakiem pomału nadrabiamy…”
„Moje dziecko zna po angielsku kolory i zwierzątka i takie tam, ale gdy próbuję powiedzieć coś więcej, patrzy na mnie jak na kosmitę.”
… mogę Ci pomóc! Zapraszam Cię tutaj:
Nie każdy musi uczyć swoje dzieci angielskiego! Równocześnie wiedz, że…
• nie musisz działać na 100%
• nie musisz znać języka perfekcyjnie i mieć idealnego akcentu
• każde najmniejsze regularne działanie w domu da więcej niż same zajęcia z nauczycielem
• możesz zdecydować się na mówienie 1 zdania dziennie po angielsku, czytanie 1 książki po angielsku czy 1 bajkę po angielsku…
• lub mogę pomóc Twojemu dziecku bez Twojego udziału – kliknij tutaj!







