Blog

Nauka pisania oraz czytania po angielsku w polskich szkołach – wywiad z nauczycielką

Moją dzisiejszą rozmówczynią jest Paulina Andruszkiewicz-Glińska z www.frompwithlove.pl – nauczycielka angielskiego w warszawskiej szkole podstawowej. Fanka kreatywnego nauczania i metody CLIL (czyli zintegrowanego kształcenia przedmiotowo-językowego). Trzykrotna prelegentka konferencji online dla nauczycieli ‘I ❤ Teaching’, autorka artykułów w czasopiśmie ‘Get Creative’, mentorka studentów Uniwersytetu Warszawskiego, twórczyni materiałów edukacyjnych oraz jedna z dwóch metodyczek opracowująca i współtworząca materiały do języka angielskiego dla klas 1-3 dostępne na Zintegrowanej Platformie Edukacyjnej.

 

Aby formalnościom stało się zadość, zacznijmy od informacji na temat podstawy programowej oraz wiedzy przekazywanej anglistom na studiach, by na koniec przejść do tego, jak tych umiejętności można uczyć w kreatywny i fajny sposób.

Co na temat nauki pisania po angielsku w klasach 1-3 mówi podstawa programowa?

W podstawie znajdziemy krótką informację dotyczącą pisania na pierwszy etapie edukacyjnym:

W zakresie wypowiedzi pisemnych uczeń:

1) przepisuje wyrazy i proste zdania;

2) pisze pojedyncze wyrazy i zwroty;

3) pisze bardzo proste i krótkie zdania według wzoru i samodzielnie.

(Zainteresowanych odsyłamy do tego dokumentu.)

Podstawa tylko określa na czym nauczyciel powinien się skupić w zakresie pisania, ale nie daje żadnych dalszych wskazówek.

Trochę odbiegnę od oryginalnego pytania, ale myślę, że warto w tym miejscu wspomnieć o programach nauczania. W programach nauczania są doprecyzowane sposoby czy techniki, dzięki którym można skutecznie uczyć umiejętności takich jak pisanie czy czytanie. Kilka najpopularniejszych programów nauczania, z których korzystają nauczyciele uczący angielskiego w klasach 1-3 jest dostępnych w sieci. Informuję o tym, bo to mogą być cenne wskazówki zarówno dla początkujących nauczycieli jak i rodziców, którzy chcą wesprzeć swoje dzieci w nauce języka angielskiego.

 

 Jak do nauki pisania podchodzisz Ty? Od której klasy zaczynasz? Jakie metody stosujesz?

Właściwie pisanie wprowadzam już od trzecich (!) zajęć w 1 klasie! Przez pierwszy semestr pierwszej klasy zachęcam, a właściwie podpuszczam uczniów, żeby spróbowali swoich sił w pisaniu po angielsku. Moimi sztandarowymi tekstami są, „Uwaga! To zadanie dla szaleńców!” lub „Szuuuukaaaam odważnych i szalonych ludzi!” wtedy proponuję, żeby dzieciaki coś napisały, a raczej podpisały lub przepisały wyraz z tablicy.

Około trzecich zajęć uczniowie projektują pierwszą stronę w swoim zeszycie, a ja wykorzystuję tę okazję, żeby poszukać „szaleńców”, którzy odważą się napisać pierwsze słowa po angielsku. Uczniowie odrysowują swoją dłoń, piszą imię w środku, a przy każdym odrysowanym palcu rysują coś, co lubią. Z doświadczenia wiem, że prawdopodobnie w każdej klasie znajdą się miłośnicy psów, kotów, słodyczy czy piłki nożnej. Wtedy właśnie wykorzystuję tę okazję i pytam: „Czy mam tu jakieś szalone i odważne dzieci?”. Zazwyczaj po takim pytaniu kilka buziek jest skonsternowanych, a na innych pojawiają się szelmowskie uśmieszki. Ja natomiast, z najbardziej poważną i tajemniczą miną zagajam dalej, „a może jest ktoś tak szalony, żeby podpisać samodzielnie po angielsku jeden z obrazków, który narysował?”. W każdej klasie znajdzie się 5-10 osób, które zechcą spróbować swoich sił.

Staram się podejść do tematu pisania dość kreatywnie. Moje dzieciaki piszą proste komiksy według wzoru, opisują pokoje w grupach, tworzą planszówki wraz z pytaniami do gry z użyciem konkretnej struktury gramatycznej czy szczegółowo opisują szczegółowo obrazki wiedząc, że im więcej zdań i szczegółów napiszą, tym więcej pani Paulina ma do czytania 😉

Na moich lekcjach bardzo często pojawia się praca w grupach – stosuję ją również do pisania w klasie. Pozwalam dzieciom też podczas niektórych zadań szukać podpowiedzi i przykładów w książkach czy zeszytach. Uważam, że świadome korzystanie z pomocy jest bardzo ważną umiejętnością. Trochę szukam, kombinuję, urozmaicam zadania z pisania, bo chcę zdjąć ze słabszych dzieciaków presję. Moje klasy są bardzo zróżnicowane. Spora część uczniów chodzi na zajęcia dodatkowe, inni byli w placówkach dwujęzycznych, niektórzy mają tylko zajęcia w szkole ze mną. Te różnice bardzo widocznie przekładają się na poziom językowy.

Pisanie to tworzenie, zapamiętywanie kolejności liter w wyrazach, unikanie zapisu pseudofonetycznego… mogłabym tak wymieniać. Podsumowując, uważam, że pisanie jest ważne i warto rozpocząć przygodę z nim już od najmłodszych klas.

Podpowiesz dla innych nauczycieli oraz rodziców z 2-3 kreatywne „zabawy” w pisanie po angielsku?

Pierwszą zabawą jaka przyszła mi do głowy jest głuchy telefon. Tak, to zadanie na słuchanie i mówienie, ale bardzo łatwo można je wzbogacić o element pisania. W nauczaniu dzieci umiejętności receptywne (słuchanie i czytanie) i produktywne (mówienie i pisanie) są ze sobą ściśle połączone i warto wszystkie z nich ćwiczyć w obrębie jednej lekcji. Wracając jednak do głuchego telefonu – dzielę klasę na pół, obie grupy siadają w pewnej odległości od siebie, jednemu dziecku z każdej grupy zdradzam hasło, wraca do drużyny, szepcze je na ucho osobie siedzącej obok, a ostatnia osoba bierze marker i pisze wyraz na tablicy.

Kolejną z wartych uwagi zabaw wspierających pisanie jest dobrze znany wisielec. Nauczyciel lub rodzic koduje hasło z wcześniej ustalonej kategorii, a dziecko odgaduje litery, a następnie przepisuje odgadnięty wyraz. Tutaj pojawia się też problem nauki spelling, a głoskowanie. Zawsze wspominam uczniom, że literki mają swoje imiona i dźwięki. Literka A nazywa się /eɪ/, ale jej dźwięk to często æ. Chociaż nie zawsze. Zawsze przed rozpoczęciem zabaw typu wisielec robię wstęp z dwoma filmikami Alphablocks – tym z piosenką ABC, gdzie mówię, że literki się przedstawiają oraz tym z dźwiękami, żeby od razu uwrażliwić dzieci, że czytając słyszymy dźwięki, a nie imiona liter.

Czy podstawa programowa wspomina coś o nauce czytania po angielsku?

Tak jak w przypadku pisania, w podstawie mamy ogólny zarys dotyczący umiejętności odkodowywania i rozumienia wypowiedzi pisemnych.

Uczeń rozumie wyrazy oraz jedno- lub kilkuzdaniowe, bardzo proste wypowiedzi pisemne
(np. historyjki obrazkowe z tekstem, opowiadania):

1) rozumie ogólny sens tekstu, szczególnie gdy jest wspierany obrazem lub dźwiękiem;

2) znajduje w wypowiedzi określone informacje.

Nie ma jednoznacznego określenia jak nauczyć uczniów czytania, czyli składania głosek, liter w wyrazy, a wyrazów w zdanie. W programach nauczania znajdują się pomysły na oswojenie uczniów z wymową wyrazów jak również ćwiczenia wspierające naukę odkodowywania wyrazów lub jak lubię to określać – rozpoznawania pisowni wyrazów.

Czytanie w nauczaniu w klasach 1-3 często pojawia się z pewnym opóźnieniem, tzn. po tym jak uczniowie zapoznają się ze wszystkimi literami w języku polskim i oswoją się z wymową języka angielskiego. Nie jest to jednak reguła, a wszystko zależy od nauczyciela i jego pomysłów jak ugryźć temat czytania w klasach młodszych.

 

W jaki sposób podchodzisz do nauki czytania po angielsku na swoich lekcjach? Co Ci się sprawdza najlepiej?

Mówiąc szczerze, uczenie czytania w szkole państwowej przy dwóch 45-minutowych lekcjach w tygodniu jest dość skomplikowane.
Zadania proponowane w podręcznikach to głównie: ‘Listen and repeat. Then read.’ Co oznacza, że uczniowie „czytają” ucząc się na pamięć wyglądu i brzmienia wyrazów. Czasem zapamiętają je lepiej, czasem gorzej. Wiadomo.

Taka metoda nauki czytania znana jest pod nazwą ‘global reading’ czy metoda Domana. W skrócie polega ona na zapamiętywaniu całego wyrazu i odczytywanie go bez podziału na sylaby czy głoski. Nie ukrywam, że ja również stosuję tę metodę w klasie.

Niektóre z podręczników oferują wstawki z zagadnieniami fonetycznymi, na przykład pokazują jakiś dźwięk przy pomocy krótkiego śmiesznego zdania lub łamańca językowego. Takie wstawki mogą trochę ułatwić uczniom poznawanie dźwięków i wymowy poszczególnych głosek, jednak to nauczyciel decyduje, ile czasu poświęci takim zagadnieniom i jak je wykorzysta na lekcji.

Przy tak okrojonym czasie, który mamy w szkole nie spotkałam się, żeby któryś z nauczycieli podjął się uczenia czytania tak jak odbywa się to w języku polskim, czyli głoskowanie czy skupienie się na phonics. Oczywiście jest szansa, że są tacy nauczyciele i pracują w szkole państwowej! Z największą przyjemnością się z nimi zapoznam!

 

Jakie konkretne zadania dla dzieci zaproponowałabyś innym nauczycielom i rodzicom z zakresu nauki czytania?

Jeśli chodzi o moje sposoby na naukę czytania w klasie to z radością uchylę rąbka tajemnicy i opiszę krok po kroku w jaki sposób korzystam z komiksów, które są dostępne w każdym podręczniku. Trochę jakby zaprosiła czytelników do mojej klasy. Od razu chcę zaznaczyć, że słuchanie i czytanie w klasach młodszych jest nierozerwalne, stąd opisując moje działania pojawią się obie z tych czynności.

Każdy rozdział w książce jest opatrzony krótkim komiksem, mającym między 4, a 10 dymków z krótkimi zdaniami. Często zaczynam od pytania uczniów o różne aspekty historyjki. Klasy 1 najczęściej o imiona bohaterów lub proszę o opisanie scenek prostymi zdaniami, np. Kate is in the park. Klasy 2 i 3 zazwyczaj mają za zadanie opowiedzieć, co według nich się wydarzy w historyjce. Następnie słuchamy tej historii, a uczniowie śledzą obrazki i starają się wysłuchać teksty z dymków dialogowych.

Po przesłuchaniu nagrania w każdej grupie wiekowej zadaję 2-3 pytania sprawdzające ich umiejętność słuchania ze zrozumieniem i rozumienie treści, czyli comprehension questions. Mając na uwadze, że zależy mi na doskonaleniu umiejętności czytania zadaje pytania w taki sposób, żeby odpowiedź znajdowała się w dymku dialogowym w komiksie.

Kolejnym etapem lekcji jest przejście do czytania globalnego i przemycanie uczniom poprawnej wymowy oraz łączenia zdań i intonacji. Proszę uczniów, żeby położyli palec wskazujący na pierwszym dymku i uważnie słuchali i śledzili tekst. Puszczam nagranie z całą historyjką, bądź sama czytam testy w dymkach skupiając się na naturalnych łączeniach i poprawnej wymowie.

Następnie uczniowie mają za zadanie słuchać i powtarzać. W dalszej kolejności podejmują próby samodzielnego czytania chóralnego, z podziałem na rzędy, chłopców i dziewczęta, itd. Często urozmaicam uczniom takie czytanie prosząc, żeby weszli pod ławki z książkami, zmienili głosy, lub stali na jednej nodze czytając.

Jeśli miałabym polecić kilka aktywności wspierających naukę czytania to układanie pociętych fragmentów zdań/pytań, wyszukiwanie podpisów pod obrazki, czytanie zagadek lub czytanie na głos z elementami dramy.

Dobrze jest też osłuchiwać uczniów z językiem i czytać im proste książeczki i historyjki w klasie. Takie grupowe czytanie nie tylko rozwija ich świadomość językową i fonetyczną, ale także wzbogaca język o nowe słownictwo, przemyca struktury gramatyczne i wzbogaca wyobraźnie oraz ułatwia swobodne porozumiewanie się w języku angielskim.

Przechodząc do bardziej ogólnych pytań: czego Twoim zdaniem na lekcjach angielskiego w polskich szkołach jest za mało, a czego za dużo?

Za mało czasu i dyscypliny, a za dużo dzieci w klasach 😉 A na poważnie, to trudne pytanie.

Wiadomo, że w szkole obowiązuje nas realizacja podstawy programowej, natomiast każdy nauczyciel samodzielnie decyduje jak będą przebiegały jego lekcje. Za dużo można spędzić na planowaniu i przygotowywaniu „idealnych zajęć”, a za mało na obserwacji i analizie potrzeb oraz zainteresowań swoich uczniów. U mnie tak było w pierwszym roku mojej pracy w szkole.

Mam poczucie, że mało mamy prawdziwego języka angielskiego i czasem w ogóle języka angielskiego w klasie. Uczniowie powinni poczuć się zanurzeni w języku przez te 2 lekcje w tygodniu…chociaż wiem, że różnie to bywa, szczególnie jak w grę wchodzi dyscyplina, która jest trudna do utrzymania w grupach powyżej 25 osób. W kwestii prawdziwego, nie szkolnego angielskiego, niektóre wydawnictwa starają się poszerzać swoje podręczniki o bogatszą ofertę kulturową i takie real-life English corners, ale to nie jest dostępne na szeroką skalę.

Powstają materiały pomocnicze, międzynarodowe grupy dla nauczycieli – miejsca, skąd można czerpać wiedzę i pomysły. Jestem ogromną fanką materiałów autentycznych w nauczaniu, więc zdarza mi, że zbuduję CLILową lekcję wokół mapki parku rozrywki, omówię temat zdrowia i higieny korzystając z etykiety na pudełku od pasty do zębów dla dzieci lub omówimy nazwy pokojów, mebli i przyimków przeglądając na lekcji oferty domów na stronach amerykańskich agencji nieruchomości. Także można na różne sposoby pokazywać uczniom prawdziwy język.

Odnoszę wrażenie, że mało uwagi poświęcane jest na nauczenie dzieci współpracy w zespole również na lekcjach języka obcego – ustalania, słuchania pomysłów, dawania feedbacku, kompromisów, pracy z osobami, za którymi niekoniecznie przepadamy… to są real-life skills, więc nie mam problemu z tym, że uczniowie podczas pracy w grupach nie zawsze używają angielskiego. My dorośli też mamy często problem z efektywnym funkcjonowaniem i współpracą w zespole. Dzięki dogadywaniu się z rówieśnikami i osiąganiu wyznaczonego celu uczniowie nabywają kompetencje miękkie…a ja mam piękne projekty językowe, którymi ozdabiam moją tablicę na korytarzu szkolnym.

Co chciałabyś, aby się zmieniło w polskiej szkole i w nauczaniu angielskiego, gdybyś miała do dyspozycji nieograniczone fundusze?

Zwiększyłabym ilość lekcji języka angielskiego do 5 w tygodniu przy okazji zmniejszając ilość uczniów do 15 osób w klasie. Odpowiadając na to pytanie w głowie mi się już pojawił pomysł, że jeden dzień to byłaby lekcja wyłącznie czytania i omawiania książek anglojęzycznych, a inny to lekcja w sali komputerowej i nauka tworzenia prostych gier online, używanie aplikacji i platform edukacyjnych… rozmarzyłam się.

Dobrze byłoby, żeby każda ze szkół mogła mieć partnerską szkołę z kraju anglojęzycznego – poza wymianą kartek, maili, onlajnowych rozmów czy projektów nauczyciele języka angielskiego mieliby dostęp do rzetelnych materiałów autentycznych, możliwość rozmowy i omówienia wątpliwości z native English speakers. Oczywiście z taką partnerską szkołą można by było organizować wymiany uczniów czy wycieczki kilkudniowe dla nauczycieli.

Wprowadziłabym obowiązkowe zajęcia z języka angielskiego dla anglistów. Ucząc w klasach 1-3 nasz język ubożeje. Nie tak łatwo znaleźć czas na samodzielne dbanie o rozwój i poziom językowy mając tonę dokumentów do wypełnienia, dzienniki, dostosowania, zebrania, szkolenia rady pedagogicznej, itd. A gdyby tak w szkole w ramach doskonalenia i rozwoju zawodowego były zajęcia stricte dla nauczycieli tak, żeby ich język był ciągle na doskonałym poziomie… aj, marzenie!

Czy jako nauczycielka angielskiego popierasz dwujęzyczność zamierzoną czy uważasz, że rodzice nie powinni się za to zabierać, bo „nauczą źle”?

Popieram, bo każdego rodzaju osłuchanie się dziecka z językiem obcym jest ważne. Obecnie dostępne jest mnóstwo materiałów i pomocy dla osób, które chcą wprowadzać dziecku drugi język. Powstają małe społeczności rodziców dwujęzycznych, które wspierają się we wczesnym wprowadzaniu języka. Uważam, że skoro w rodzicu jest świadomość i chęć działania to będzie się dokształcał i szukał sposobów na doskonalenie swojego angielskiego. Nikt nie oczekuje, żeby mówić do dziecka z użyciem czasu zaprzeszłego, trzeciego okresu warunkowego czy mowy zależnej. Tak jak ucząc języka polskiego – opisujmy rzeczywistość nazywając otaczające nas rzeczy, pytajmy, bawmy się, śpiewajmy i czytajmy w języku angielskim z naszymi maluchami. Twórzmy bazę i podstawy, a resztą zajmie się nauczyciel w edukacji formalnej.

Jestem bardzo wdzięczna mojej rozmówczyni za poświęcenie swojego czasu i podzielenie się ogromem wiedzy i pomysłów! Jeśli macie jakieś pytania do Pauliny, zadajcie je w komentarzu!

English Speaking Mum
Wielbicielka i popularyzatorka idei dwujęzyczności zamierzonej w Polsce. Jeśli podobają Ci się tworzone przeze mnie treści, zapraszam Cię do obserwowania mojego konta na Facebooku oraz Instagramie oraz zapisu na newsletter poniżej. Udostępnianie przez Was moich wpisów umożliwi mi dotarcie do większego grona odbiorców i promowanie dwujęzyczności w naszym społeczeństwie.

2 komentarze

Dodaj komentarz