fbpx

Blog

książki wydawnictwa Usborne

KSIĄŻKI USBORNE – KTÓRE WARTO MIEĆ?

Kto jest ze mną od początku ten wie, że działalność na koncie English Speaking Mum na Instagramie i FB zaczęłam od recenzji książek. W tym właśnie celu założyłam pierwotnie ten profil.

Książki dla dzieci ubóstwiam, a książki obcojęzyczne w wychowaniu dwu- lub wielojęzycznym uważam za niezbędny element. Książki w języku ojczystym oczywiście też. Nie wyobrażam sobie domu z dziećmi bez choćby jednej półki z książkami. U nas do czasu wprowadzenia angielskiego przed 2 urodzinami królowały wyłącznie książeczki po polsku. Gdy do domu zawitał język angielski, oczywistym dla mnie było, że musimy nasz księgozbiór zacząć poszerzać. Jak pewnie wiele innych rodziców przede mną, na początku swojej drogi natrafiłam na książki wydawnictwa Usborne i dlatego książkową serię na blogu zacznę właśnie od niego. Nie żałuję, że trafiłam właśnie na nie, bo są to według mnie pozycje, w które warto zainwestować. A skoro o finansach mowa.

Czy książki Usborne są drogie?

I tak i nie. Książki obcojęzyczne z założenia mają w naszym kraju wyższe ceny. Ale porównując do innych tytułów oraz biorąc pod uwagę stosunek jakości do ceny – moim zdaniem w większości wypadków warto. To nie są pozycje na przeczytanie na dwa razy i odłożenie na półkę. Są też bardzo solidnie i pięknie wykonane. Nasze wciąż są w idealnym stanie po 1,5 roku użytkowania. Poniższe zestawienie ma pomóc Wam w rozeznaniu się, w co warto zainwestować. Napiszę, co sprawdziło się u nas, a co nie do końca. Wszystkie opinie są jak najbardziej subiektywne.

Moje „must-have” – seria Phonics Readers

Zachwycałam się już nimi w jednym poście na Instagramie. Są to jedne z naszych ulubionych książek. Na początku naszej drogi kupiłam box z 20 książkami. W przeliczeniu na sztukę cena wypada fajnie i to moja pierwsza wskazówka dla Was: jeśli chcecie zaoszczędzić, kupujcie pakiety lub tomiska ze zbiorem opowiadań. Ameryki nie odkrywam, ale warto o tym pamiętać. Ta seria dostępna jest w obu wariantach: pudła z 20 cienkimi książeczkami oraz zbiorów opowiadań z dodatkową płytą CD. Obie bardzo polecam. Jeśli chodzi o treść są to krótkie, zabawne, rymowane historyjki idealne dla początkujących, ale nie tylko. Rymy mają to do siebie, że ani się nie obejrzycie, a Wasza pociecha zacznie rzucać cytatami. Płyty słucha się bardzo przyjemnie. Seria w swoich założeniach jest przeznaczona do nauki czytania opartej o phonics. Każda książeczka skupia się na innym dźwięku. Należy według mnie również wspomnieć, że ze względu na to założenie oraz zastosowanie rymów, słowa pojawiające się w historiach nie zawsze należą do łatwych i podstawowych. Sama musiałam kilka sprawdzać w słowniku;) Nie jest to jednak według mnie żadną przeszkodą. W rymach po polsku dzieci również często nie zawsze wszystko rozumieją, a czytamy roczniakom Brzechwę i wszyscy czerpiemy z tego ogromną przyjemność i wartość. Z tej serii dostaniecie także książeczki samoczytające, o które pyta wielu rodziców. Na każdej stronie znajduje się przycisk, po naciśnięciu którego lektor odczytuje tekst. My skusiliśmy się na dwie ulubione historie malucha, czyli Llamas in Pyjamas oraz Bug in the Rug. Z pierwszej ręki mogę Wam powiedzieć, że jakość dźwięku i wykonania są bardzo dobre. Po ponad roku jedna jest w stanie idealnym, natomiast w drugiej na jednej stronie przycisk pod papierem się tak jakby obsunął i teraz aby włączyć dźwięk trzeba nacisnąć pod przyciskiem;) Podsumowując: jeśli zastanawiacie się, co kupić „na początek” tak dla maluszka, jak i starszaka – to jest to seria dla Was.

Lift-the-flaps

To seria, która doczekała się polskich wersji od wydawnictwa Olesiejuk. Książki te będą idealne dla początkujących maluchów (u nas był szał na Opposites, a są jeszcze np. Colours i Shapes), a dla starszaków przygotowano świetne pozycje uczące np. ułamków, liter lub pomiarów. Sztywne strony, porządnie wykonane okienka, atrakcyjne ilustracje. Bardzo fajne.

Very First Questions And Answers /
First Questions And Answers /
Questions And Answers

Na początek celujcie w tę pierwszą serię pt. „VERY First Questions And Answers”. To dla mnie kolejna pozycja obowiązkowa także z tego względu, że jest niezwykle edukacyjna. Dzieci dowiedzą się z niej masy pożytecznych rzeczy. Czym są gwiazdy, drobnoustroje, dlaczego musimy spać i co najważniejsze, jakie zwierzę robi różową kupę. Nie są to książki przeznaczone na sam początek nauki angielskiego. Ale gdy tylko opanujecie pewne podstawy, bierzcie je w ciemno. Wszystkie zagadnienia są wytłumaczone w prosty, krótki i przystępny sposób. Seria „First Questions And Answers” to jeden stopień wyżej. Teksty są dłuższe i nieco trudniejsze. Analogicznie w „Questions And Answers” znajdziecie najdłuższe i najbardziej szczegółowe odpowiedzi. Z tego co się orientuję, dostępne są pakiety po 5 książek. Tę serię wydawnictwo Olesiejuk także sukcesywnie tłumaczy na język polski.

Peep inside…

Te książki to małe dzieła sztuki. Są po prostu przepiękne. I zachęcają dzieci do eksploracji nie tylko za pomocą zwykłych okienek, a naprawdę fajnie przemyślanych elementów interaktywnych. Nie zawierają dużych ilości tekstu, ale słownictwo w zależności od tematyki wykracza sporo poza podstawy. I dobrze. My czytaliśmy z dwulatkiem i dzięki nim pięknie poszerzał swój zasób leksykalny. Ukochaliśmy sobie książkę „Night time”, natomiast „Animal homes” nigdy nie cieszyło się zainteresowaniem. U nas jednak przyroda nigdy nie była na topie, więc trzeba brać pod uwagę zainteresowania swojego malucha. Widziałam, że te książki też są dostępne w pakiecie.

Look inside…

To z kolei seria dla bardziej zaawansowanych i już oczytanych. Naprawdę dużo tekstu ukrytego w incepcyjnych okienkach (okienkach w okienkach), dużo szczegółowych informacji, dużo wiedzy. Tematów do wyboru do koloru. Według mnie dla starszaków, chociaż wiadomo zależy to od dziecka. Oczywiście, że można czytać wcześniej (jak dziecko Wam nie zwieje) lub opisywać obrazki, ale według mnie bardziej nada się dla ciekawskich kilkulatków. U nas część o samochodach była czytana już z dwulatkiem, teraz z trzylatkiem czytamy inne, ale rzadko całość tekstu, bo tego jest wciąż za dużo. Ja tę serię uwielbiam z tego względu, że sama mogę łatać luki w swojej wiedzy.

Opowiadania do czytania: First Experiences oraz Farmyard Tales

Wiem, że większość osób, które te książki posiada, zgodzi się ze mną. Te opowiadania to złoto. Brać, o cenę nie pytać. Kilkanaście historii w grubej, porządnej księdze. Trzy zdania na stronę, co pozwoli utrzymać koncentrację u malucha i dzieci zaczynających przygodę z angielskim. Język jest prosty, tematyka bliska dzieciom. Ilustracje miłe dla oka. Historyjki przyjemne i zabawne. Może czasem trochę „staroświeckie”, ale jedynie delikatnie. Trzecie miejsce na liście książek obowiązkowych. My dalej czytamy z przyjemnością po 1,5 roku.

My First Reading Library

Ta seria 50 książek jest również bardzo popularna. Ja przyznaję otwarcie, że nie jestem ich fanką, ale moje dziecko często przynosi do czytania swoje ulubione. Na plus duża liczba książeczek, zróżnicowane historie i format mający na celu wspomaganie nauki czytania. Są bardzo krótkie, co dla jednego będzie zaletą, a dla drugiego wadą. Ja uważam, że w porównaniu do Phonics Readers wypadają gorzej. Wolę czytać te pierwsze, ale to opinia całkowicie subiektywna. Dla mnie te historie nie mają „tego czegoś”. Nie śmieszą mnie, nie ujmują niczym, może z kilkoma wyjątkami (np. Pirate Pat jest fajny). Możliwe, że w przyszłości spojrzę na nie przychylniejszym okiem, gdy okażą się pomocne we wspieraniu samodzielnego czytania. Są też zestawy dla bardziej zaawansowanych, może w nich historie są ciekawsze. Może kiedyś dane mi będzie się przekonać.

Co więcej?

Mamy również inne książki od Usborne, ale długo by pisać o wszystkich z osobna. Mogę podsumować je słowami następującymi: wszystkie są porządnie wykonane, wszystkie są niezwykle estetyczne i przemyślane pod kątem treści. Warto spojrzeć w stronę słowników obrazkowych, które są naprawdę wszechstronne i estetyczne. Jedyny niewypał u nas to książka „Listen and Learn”, której moje dziecko nie było w stanie samodzielnie obsłużyć, co wywoływało masę frustracji. Jakość dźwięku we wszystkich książkach dźwiękowych jest bardzo dobra. Usborne to marka sama w sobie, tego nie można im odmówić. Sugerowałabym kierować się zainteresowaniami Waszego dziecka. Gdy u nas pojawił się szał na instrumenty, spytałam po prostu moją zaprzyjaźnioną przedstawicielkę, czy ma mi w tym temacie coś do zaoferowania. Tak samo było w przypadku fazy na pojazdy. W Internecie możecie też w każdej chwili znaleźć katalog Usborne na dany sezon, wystarczy wrzucić zapytanie w Google.

Czy warto?

Jeśli chodzi o Usborne, warto według mnie inwestować przede wszystkim w ich książki „edukacyjne”. Jeśli chodzi o ten obszar, są bezkonkurencyjni. Ich książki są napisane przystępnie, poprawnie merytorycznie i w sposób niezwykle atrakcyjny dla dzieci i nie tylko. To takie książki, do których będziecie zaglądać przez wiele lat. Dodatkowym atutem jest bardzo dobra jakość wykonania, co umożliwia przekazanie ich kolejnym pokoleniom. Są po prostu porządnie zrobione. Nie oczekujcie jednak cudów, podsuwając książeczki z okienkami maluchom do samodzielnej zabawy;) My zaczęliśmy przygodę z Usborne po drugich urodzinach, gdy mój potomek już nie niszczył książek. Z całego naszego zbioru do tej pory urwane zostały przypadkiem trzy okienka, które przykleiłam z powrotem taśmą klejącą. Rzecz jasna chodzi o ukochaną pozycję „What is poo”. Obecnie wracamy po nowe pozycje naukowe, bo mój trzylatek jest coraz bardziej żądny wiedzy, a jego poziom języka wystarczająco dobry, aby sięgnąć po coś ambitniejszego.

Gdzie szukać?

Bywalcy różnorakich grup na FB wiedzą, że po książki Usborne najlepiej zgłosić się do przedstawicieli marki. Ja miałam o tyle łatwiej, że sprzedażą zajmuje się moja dobra koleżanka ze studiów, Ola. Osoby z Białegostoku mogły spotkać ją na żywo na różnych targach, a gdy świat wróci do normalności, będziecie mogli spotkać się z nią osobiście, aby pomogła Wam coś wybrać. Ola jest mamą dwójki maluchów, które także wychowuje dwujęzycznie i jest naprawdę świetną dziewczyną, którą po prostu fajnie jest poznać;) Także mogę Wam ją z czystym sumieniem polecić do kontaktu poprzez jej stronę na Facebooku. Ola obiecała, że na hasło „englishspeakingmum” zaoferuje Wam 10% zniżki;)

Mam nadzieję, że pomogłam Wam trochę w rozeznaniu się w ofercie tego wydawnictwa, pomału będę dodawać kolejne wpisy na temat naszego księgozbioru. A na rozmowy o książkach zapraszam na grupę na Facebooku „Książki obcojęzyczne dla dzieci – Polecamy

English Speaking Mum
Wielbicielka i popularyzatorka idei dwujęzyczności zamierzonej w Polsce. Jeśli podobają Ci się tworzone przeze mnie treści, zapraszam Cię do obserwowania mojego konta na Facebooku oraz Instagramie oraz zapisu na newsletter poniżej. Udostępnianie przez Was moich wpisów umożliwi mi dotarcie do większego grona odbiorców i promowanie dwujęzyczności w naszym społeczeństwie.

2 komentarze

Zostaw komentarz