Blog

Dlaczego Świnka Peppa to najlepsza bajka do nauki angielskiego?

W tytule powinnam dodać jeszcze „według mnie” oraz „angielskiego i innych języków obcych”, ale byłby wtedy zdecydowanie za długi;)

Nadeszła wiekopomna chwila, kiedy znalazłam czas, aby naskrobać artykuł, w którym wyjaśniam coś, o czym piszę od bardzo dawna „Peppa Pig to sztos pod kątem językowym”. Ale jak to, ale dlaczego? Dziś rozbiorę tę kreskówkę na czynniki pierwsze. Omówię ją pod kątem estetyki, języka i walorów edukacyjnych.

Dlaczego rodzice (i nie tylko) nie lubią Peppy?

Oczywiście nie wszyscy, ale Peppa to bohaterka mocno kontrowersyjna. Zakładam, że największa krytyka dotyczy dwóch obszarów: grafiki i przekazywanych wartości. O gustach ciężko dyskutować, mnie także grafika się nie podoba. Zanim zostałam mamą i miałam szansę w ogóle zapoznać się z fabułą tej bajki, dostawałam bólu gałek ocznych na jej widok. Taka prawda. Teraz lubię Peppę jako bohaterkę, więc do jej aparycji również się przyzwyczaiłam. Pochwalam uwrażliwianie dzieci na piękno, #wychowanieprzezsztukę, walkę z kiczem. Nie lubię jednak też skrajności w żadnej postaci. Szanuję to, że ktoś chce puszczać swoim dzieciom jedynie piękne, estetyczne bajki. Jeśli jednak pytacie mnie jednak jako mamę-lingwistkę praktykującą dwujęzyczność zamierzoną w domu – Świnka Peppa da Waszym dzieciom więcej pod kątem językowym niż Wyspa Puffinów. Takie jest moje osobiste zdanie i jeśli zależy Wam na nauce języka angielskiego przez Wasze dzieci to czytajcie dalej. Ale wybór należy do każdego rodzica. Ja w aspekcie kształtowania gustu tak zupełnie dygresyjnie zastanawiam się tylko, jak to się stało, że nasze pokolenie, które wychowywało się w świecie, które kiczem stało, wyrosło na ludzi, których gust jest zupełnie inny (moda na styl skandynawski, boho, rustykalny, drewniane zabawki). I ja osobiście uważam, że brzydka bajka od czasu do czasu krzywdy w tym zakresie nie zrobi, zwłaszcza że nie jestem w stanie i tak sprawić, aby brzydota i kicz z naszego świata znikły i moje dziecko na nie nie patrzyło. Koniec końców jeśli komuś przeszkadza tylko grafika, to polecam nasz sposób na oglądanie bajek bez wizji, o którym pisałam w artykule pt. „Jak zmniejszyć dziecku czas ekranowy?”.

Patrząc z perspektywy przyswajania języków i nie tylko – grafika w Peppie ma dużo zalet. Jednolite tło, brak elementów rozpraszających, prosta kreska, dwuwymiarowe rysunki (w tym twarze) ułatwiają koncentrację. Tempo jest powolne, obraz nie zmienia się szybko, drugi plan właściwie nie istnieje. Bajka bazuje na podstawowych kolorach – prostota rządzi. Jest to dobre także z punktu widzenia mniejszego ryzyka przebodźcowania dziecka. Do przekazywanych wartości wrócę na końcu wpisu.

O czym jest ta bajka i dlaczego jest taka fajna?

Bajka o Peppie opiera się na historiach z życia codziennego. Peppa idzie z rodzicami do sklepu. Peppa z rodziną pieką pizzę. Peppa puszcza bańki z bratem. Każdy odcinek jest jednowątkowy, brak jest wątków pobocznych i niepotrzebnego komplikowania. Wstęp, rozwinięcie i zakończenie – klasyczna, prosta budowa. Bajka trwa tylko około 4-5 minut, co sprawia, że dzieci są w stanie utrzymać koncentrację przez cały odcinek.
Oczywiście istnieją kreskówki, które również opowiadają o codzienności, są krótkie, proste, jednowątkowe itd. Próbowałam dojść, dlaczego to jednak Peppa w moim odczuciu jest najlepsza. Pomogło mi w tym przygotowywanie dla Was krótkich lekcji na Instagram i TikToka na bazie różnych bajek dla dzieci. Z Peppą poszło mi gładko. Otworzyłam pierwszy z brzegu odcinek, a fajne, użyteczne słownictwo sypało się jak z rękawa. W przypadku innych bajek, nawet tak lubianych przeze mnie jak Caillou, było z tym o wiele trudniej. (Zapraszam do moich relacji na FB i Instagramie, gdzie co piątek dodaję lekcję angielskiego z bajek. Próbka poniżej)

To co jestem w stanie stwierdzić: zdania są krótkie, pełne codziennych, użytecznych zwrotów. Całości dopełnia bardzo przyjemny lektor, który „mówi jak jest”;) Jeśli Peppa jedzie na rowerze to lektor stwierdza, że Peppa jedzie na rowerze. Po prostu! I to jest coś genialnego pod kątem nauki języka. Zrobiłam analizę porównawczą z lektorami w innych bajkach i ten w Peppie wyróżniał się właśnie pod tym kątem.

Więcej o języku i akcencie

Słownictwo w tej bajce jest naprawdę bogate. Sama poznałam wiele nowych słówek oglądając Peppę, czego nie mogę powiedzieć o bajkach typu Bing czy Maisy (z całą do nich sympatią). Bohaterowie mówią zrozumiałe, z pięknym brytyjskim akcentem, dość wolno, wyrażenia się powtarzają – uczący się języków właśnie trafili do raju. Peppa dostępna jest w wielu wersjach językowych, więc na jej podstawie można wprowadzać nie tylko język angielski. Wprowadzając kolejny język obcy możecie skorzystać z naszej metody i włączać znane już odcinki w nowym języku – szybkość przyswajania nowego języka gwarantowana!


Jeśli z kolei o akcencie mowa to także duża zaleta w kontekście dwujęzyczności zamierzonej. Rodzic nie musi brzmieć jak angielska królowa, w nauce akcentu i wymowy pomoże dziecku właśnie wyraźnie mówiąca Peppa z rodziną. Muszę też tu wspomnieć o Efekcie Peppy czyli The Peppa Effect, o którym już kiedyś pisałam na FB. Chodzi tu o efekt jaki wywiera Peppa ze swoim brytyjskim akcentem na akcent dzieci… amerykańskich. Wielu amerykańskich rodziców zaczęło zauważać, że ich dzieci przejmują wymowę i akcent swojej ulubionej bohaterki. Skoro była w stanie nawrócić na inny akcent native speakerów z Ameryki, myślę że i na polskie dzieci uczące się angielskiego może mieć naprawdę dobry wpływ pod tym względem. Mali widzowie mogą dzięki tej bajce zapoznać się również z różnymi wariantami języka angielskiego, a także różnymi akcentami jak francuski akcent Madame Gazelle.

Efekt Peppy  / The Peppa Effect Świnka Peppa do nauki angielskiego

Zachowanie bohaterów

Co do zachowania i wartości: nie, nie uważam, aby z taty Świnki zrobili jedynie pociesznego fajtłapę. Jest to oczywiście postać z gatunku „comic relief” — taka postać pojawia się w większości bajek czy seriali. Tata Świnka to dobry, zaangażowany ojciec. A śmiejemy się również z mamy Świnki oraz z innych bohaterów, każdy z nich ma jakieś przywary. Oczywiście nie wszystko co bohaterowie robią lub mówią mi się podoba – ale w ten sposób potrafiłabym się przyczepić do jakiegoś dialogu w każdej bajce (np. wyśmiewanie czyjejś tuszy, mimo że pozornie „niewinne”, nie powinno mieć miejsca). Dzieci w Śwince Peppie nie są „niegrzeczne”. Po prostu zachowują się jak dzieci. Rozumiem, że rodzice młodszych dzieci mogą mieć z tym problem i jest to zrozumiałe. Gdy mój synek obejrzał odcinek, w którym Peppa z kolegami pokazują sobie nawzajem język, też zaczął to robić. Był już jednak w wieku, gdy można mu wytłumaczyć, dlaczego takie zachowanie nie jest w porządku. Dzieci tak samo uczą się przez obserwację innych dzieci na placu zabaw i nie tylko. Z dwulatkiem będącym w trudnym burzliwym okresie życia nie chciałabym jednak dorzucać niczego co byłoby złym przykładem. Dobrym rozwiązaniem jest zawsze oglądanie bajki samemu, zanim puścimy ją zwłaszcza młodszemu dziecku. Dla mnie zadziorny charakter Peppy nie jest problemem, ani to, że radośnie skacze o błotnistych kałużach. Nie odbieram jej jako aroganckiej i nie mającej szacunku do rodziców (z rozmów z rodzicami wydaje mi się, że brzmi na bardziej przemądrzałą w polskim dubbingu). W większości scen widzę fajną, szczęśliwą rodzinę. Rozumiem jednak, że można mieć zastrzeżenia do poszczególnych scen, tak jak pisałam na początku.

Walory edukacyjne

Peppa bawi i uczy. Mnogość odcinków sprawia, że uczymy się bardzo wielu rzeczy. Jedziemy z Peppą do Muzeum Historii Naturalnej, lecimy w kosmos, idziemy na plażę, na basen i do dentysty. Dzieci przyswajają nie tylko ciekawe słownictwo, ale po prostu poznają nowe miejsca i uczą się nowych rzeczy. Serwis www.commonsensemedia.org dał tej kreskówce 3/5 gwiazdek w tej kategorii oraz 5/5 gwiazdek w kategorii „Positive messages” z następującym opisem „Easy-to-absorb messages for preschoolers like thoughtfulness, loyalty, and kindness. Additional themes include communication and self-control” (w moim luźnym tłumaczeniu: „Łatwe do przyswojenia komunikaty dla przedszkolaków na tematy takie jak troskliwość, lojalność i życzliwość. Dodatkowo poruszane tematy to komunikacja i samokontrola”). Ja widzę w tej kreskówce przedstawianie nieraz trudnych życiowych sytuacji jak kłótnia z przyjacielem, czy niechęć do jedzenia warzyw, ale i pokazywanie rozwiązania i promowanie pozytywnych wzorców. Jeśli dziewczynki i chłopcy nie chcą się ze sobą bawić, to na końcu odcinka widzimy, jak się godzą i wspólnie skaczą w kałużach. Rodzice młodszych dzieci (i same dzieci) lubią Peppę za wyrazy dźwiękonaśladowcze wydawane przez głównych bohaterów (Peppa Pig chrumka, a Suzy Sheep beczy). Ja uważam ten dodatek za zbędny, ale w najbardziej liczy się jednak opinia małych widzów.

Świnka Peppa do nauki angielskiego

Komizm

Peppa jest zabawna. A przynajmniej śmieszy mnie i mojego męża;) Małego widza jak najbardziej też. Jest to naprawdę ważne, bo mózg uczy się lepiej, gdy się dobrze bawi. Bardzo lubię też smaczki przeznaczone jedynie dla starszych widzów. Nie ma w nich nic niestosownego, są to tylko takie mrugnięcia okiem do rodzica;) Peppa mówiąca mamie, że ta jest na coś za stara (który rodzic kiedyś nie usłyszy tego w twarz, zwłaszcza jak zdradzi dziecku, że jest starszy niż Google???). Tata wspominający, ile razy trzeba było nosić i kołysać płaczącego George’a do snu (Ze 2? 50 – odpowiedź mamy). Trafiające w sedno uwagi Miss Rabbit. Wizyta w zoo i strażnik Lew rozmawiający z przerażoną Madame Gazelle o karmieniu zwierząt. Peppa dzwoniąca do przyjaciółki, aby pożalić się, że nie potrafi gwizdać i po prostu odwieszająca słuchawkę po tym, jak dowiaduje się, że jej przyjaciółka to potrafi. Tudzież poproszona o narysowanie jakiegoś warzywa rysuje swojego tatusia na kanapie (couch potato). Bardzo lubię tę bajkę za jej… życiowość. Peppa na zbiórkę chce oddać ulubioną zabawkę swojego brata, aby nie oddawać własnej. To oczywiste, że tak właśnie by to wyglądało w większości domów;)

Dlaczego więc Peppa jest lepsza od innych bajek?

Patrząc od kątem jedynie językowym: krótkie zdania + wyraźna mowa + lektor opisujący w krótkich zdaniach dokładnie to, co się akurat dzieje na ekranie + niezwykle ciekawe słownictwo = przepis na sukces w przyswajaniu języków przez dzieci. Ja mogę z całą stanowczością stwierdzić, że odkąd zaczęliśmy oglądać i słuchać Peppy bez wizji, postęp językowy mojego dziecka znacząco przyspieszył i nie jesteśmy w tym odosobnieni (znam wielu rodziców, którzy też to zaobserwowali). Sama językowo najwięcej wyniosłam właśnie z tej bajki (i także nie jestem w tym odosobniona). Całościowo uważam, że siła tej bajki tkwi w jej… prostocie. Prostocie budowy oraz prostocie kreski (co jest bardzo atrakcyjne dla dzieci) doprawionych jednak ciekawymi postaciami, wyrazistymi kolorami i dawką humoru.

Lubię inne bajki. Z takich bajek na sam początek lubię Binga, Caillou czy Maisy. W Bingu nie ma lektora i słownictwo nie jest aż tak bogate. W Maisy jest tylko lektor, brak jest dialogów i słownictwo nie jest aż takie bogate. Paw Patrol to bajka dla starszych dzieci, gdzie akcja jest dużo szybsza. Dla mnie jest nieszkodliwa, fabuła kręci się wokół akcji ratunkowych, więc takiego codziennego słownictwa jest jak na lekarstwo (co oczywiście na dalszych etapach nauki nie jest złe, dziecko może wykorzystać słownictwo ratunkowe podczas zabaw). Gdybym mogła, wprowadziłabym wiele zmian do kreskówki o Peppie. Nie jestem wobec niej bezkrytyczna. Jednak mnogość pozytywnych aspektów składa się na bardzo dobrą pozycję, jeśli chodzi o przyswajanie języków przez dzieci i uważam, że warto o tym wspominać.

Nie zalecam oglądania jedynie Świnki Peppy. Uważam, że im bardziej różnorodnie tym lepiej, więc warto korzystać ze wszystkich wartościowych źródeł jakie znajdziecie. Oglądając różne bajki, dzieci wzbogacają swoją bazę leksykalną. Uważam jednak, że z Peppy zarówno rodzice jak i dzieci mogą wynieść naprawdę wiele. Nie warto zatem rezygnować z oglądania jej tylko dlatego, że ma głowę w kształcie suszarki. Zgadzacie się?

English Speaking Mum
Wielbicielka i popularyzatorka idei dwujęzyczności zamierzonej w Polsce. Jeśli podobają Ci się tworzone przeze mnie treści, zapraszam Cię do obserwowania mojego konta na Facebooku oraz Instagramie oraz zapisu na newsletter poniżej. Udostępnianie przez Was moich wpisów umożliwi mi dotarcie do większego grona odbiorców i promowanie dwujęzyczności w naszym społeczeństwie.

Komentarz

Zostaw komentarz