Blog

DEUTSCH FÜR MAMAS UND PAPAS – CZYLI TAKŻE DLA CIEBIE

Bardzo cieszę się mogąc oznajmić, że do grona e-booków anglojęzycznych dołączyła w końcu książka dla rodziców wprowadzających język niemiecki „Deutsch für Mamas und Papas. Zuhause”.

Czeka na Was w Sklepie. Piszę w końcu, ale wkładając to wszystko w perspektywę: od lutego do maja udało mi się wydać aż 3 e-booki! To przecież wcale nie mało;)

Czym różniło się tworzenie tych książek?

Przede wszystkim tym, że język angielski jest moim pierwszym językiem obcym, który gości u nas w domu już ponad półtora roku (za rozpoczęcie działania z językiem angielskim przyjmuję kupno pierwszej książeczki anglojęzycznej „na próbę” w sierpniu 2017 roku, chociaż mówić do dziecka zaczęłam dużo później). Od tamtej pory, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, e-booki anglojęzyczne były w przygotowaniu:) Wielu rodziców już się o tym przekonało: nic tak nie mobilizuje do nauki i nie motywuje do sprawdzania każdego słówka, jego poprawności i wymowy, jak odpowiedzialność wobec własnego dziecka. Żadne kolokwium ani egzamin na studiach nie mają takiej mocy;) Od początku wszystko, wobec czego miałam jakiekolwiek wątpliwości, sprawdzałam: szukałam informacji w Internecie, pytałam ludzi i wertowałam słowniki. Tak narodziła się grupa na FB „Mamy mówią po angielsku – pogotowie językowe” – aby znaleźć towarzyszki niedoli:) Tworzenie pierwszego e-booka polegało więc później głównie na spisaniu w jedną całość tego, czego się dowiedziałam, opracowanie layoutu i wysłaniu korektorowi (z USA, ale mieszkającemu w UK) do sprawdzenia. Potem setki wymienionych e-maili z moimi pytaniami i wierceniem dziury w brzuchu o każdy szczegół i gotowe! O kulisach powstawania książki „English for Mummies and Daddies” pisałam tutaj i tutaj.

mama ucząca się z ebooków

Tworząc e-booka po niemiecku, miałam gotowy materiał źródłowy, co jednak koniec końców wcale nie oznaczało, że zadanie było łatwiejsze. Oczywiście odpadał problem spisywania i wyszukiwania materiału oraz walki z układem graficznym. Rozpoczęłam współpracę z dwoma native speakerkami, od których pragnęłam dowiedzieć się „jak to wszystko naturalnie i poprawnie powiedzieć po niemiecku”. Komu jednak wydaje się, że tekst wystarczy wysłać do native’a, który go przetłumaczy i następnego dnia materiał może iść do publikacji, jest w ogromnym błędzie. Ostatecznie za wynik końcowy jako autor książki odpowiadam ja. A ludzie są omylni, wszyscy bez wyjątku:) Tym razem to ja odsyłałam im teksty na czerwono z komentarzami, że „to chyba nie do końca o to tutaj chodziło”. Problemem nieraz był brak dobrego zrozumienia tekstu źródłowego. W grę wchodziły też regionalizmy, więc naciskałam, aby znajdywać jak najbardziej uniwersalne wersje, tudzież dodawać stosowne adnotacje. Czasem język był tak potoczny, że aż niepoprawny;) A tego też wolałam uniknąć. Dodatkowo literówki i inne potknięcia – doskonale wiemy, że status „rodzimego użytkownika języka” nie znaczy, że jesteśmy nieomylni:) Efekt końcowy przez gęste sito przepuściły dwie surowe korektorki-germanistki, którym niniejszym jeszcze raz serdecznie dziękuję: Justynie Dąbek z bloga gadka-gagatka.pl oraz Magdalenie Surowiec prowadzącej stronę niemieckipoludzku.pl. Kolejne uwagi, zakreślenia na czerwono i debaty gramatyczno-leksykalne po nocach, a i tak jeszcze dzień przed publikacją znajdywałam chochliki w stylu braku słówka „du” w zdaniu. Mimo, że tekst czytało już kilka razy tyle osób! Tak jednak działa nasz mózg, że widzi to, co widzieć chce. I jeśli jeszcze gdzieś jakiegoś ogonka brakuje, to mam nadzieję, że Wasze mózgi zareagują prawidłowo:) Ja znam e-booka już na pamięć, teraz czas na Was!

e-booki dla rodziców decydujących się na dwujęzyczność zamierzoną

Czy było warto?

Niemiecki jest moim drugim językiem obcym, który dużo słabiej znam – mówiąc delikatnie. Mój najdłuższy pobyt w Niemczech trwał… tydzień;) Nie jestem obeznana z kulturą, nie czytam ani nie oglądam niczego po niemiecku i nie mam niemieckich znajomych. O tym, jak ciężko było go sobie odświeżyć po długim braku używania, pisałam już nieraz. Czy było warto wprowadzać ten język do naszego domu? Jak najbardziej. To, co mnie kosztowało lata nauki, ślęczenia nad książki i notatnikami ze słownictwem, moje dziecko opanowało w kilka miesięcy. Nie robiąc nic. Jedynie bawiąc się z mamą góra 30 minut dziennie w tym języku i słuchając książeczek oraz bajek. Warto było też pracować nad tymi materiałami dla rodziców. Są one ogromnym ułatwieniem także dla mnie. Dają mi pewność co do poprawności i naturalności moich wypowiedzi. A dokładnie taki cel przyświeca mi, tworząc tę serię. Mam nadzieję, że zachęcą one kolejnych rodziców, aby zapoznawać swoje dzieci z tym językiem, który wielu zna przynajmniej na poziomie podstawowym z czasów liceum lub studiów. Dlaczego warto postawić na niemiecki? Spytałam o to mamę, która wychowuje swoją córeczkę w dwujęzyczności zamierzonej właśnie z językiem niemieckim od urodzenia czyli moją korektorkę Justynę Dąbek. Któż jak nie ona zna odpowiedź na to pytanie?:)

Niemiecki jest przez wielu uważany za język dość trudny ze względu na wymowę i gramatykę. Warto oszczędzić dziecku czasu w przyszłości na wkuwanie na pamięć tabel deklinacji i koniugacji. Dziecko, które od urodzenia ma kontakt z tym językiem już w wieku 2-3 lat jest w stanie prawidłowo budować dość skomplikowane gramatycznie zdania.

Język niemiecki nie jest tak popularny jak angielski, dlatego niewielkie są szanse, że dzieci wejdą w kontakt z tym językiem wcześniej niż w szkole. Warto wykorzystać jednak najwcześniejszy okres życia dziecka i przemycać mu ten język w zabawie i codziennej rozmowie w przyjaznej i ciepłej atmosferze domu rodzinnego.

Wprowadzając dwujęzyczność z językiem niemieckim w zestawie od najwcześniejszych lat sprawiamy, że język ten zawsze dobrze będzie się dziecku kojarzył. Nigdy nie będzie trudny, nudny ani niepotrzebny. Będzie naturalną częścią językowego świata dziecka.

Dziecko mówiące po niemiecku na polskim placu zabaw jest zjawiskiem dość niecodziennym. Dla mnie osobiście to frajda dać dziecku poczucie wyjątkowości. Posiadanie umiejętności , której nie mają inni, dodaje pewności siebie i wzmacnia poczucie własnej wartości.

Jeśli czujecie się zainspirowani i zmotywowani, aby zacząć działać, to… do dzieła! Polecam wpis o fajnych książeczkach po niemiecku na początek. Zostawiam Wam też linki do innych mam, które wprowadzają w swoich domach języki niemiecki po więcej inspiracji!

Bardzo bym chciała, aby wszyscy rodzice, którzy niemiecki wprowadzają, odezwali się poniżej w komentarzach. Pokażmy, że jest nas więcej i zmotywujmy innych!

English Speaking Mum
Wielbicielka i popularyzatorka idei dwujęzyczności zamierzonej w Polsce. Jeśli podobają Ci się tworzone przeze mnie treści, zapraszam Cię do obserwowania mojego konta na Facebooku oraz Instagramie oraz zapisu na newsletter poniżej. Udostępnianie przez Was moich wpisów umożliwi mi dotarcie do większego grona odbiorców i promowanie dwujęzyczności w naszym społeczeństwie.

6 komentarze

Zostaw komentarz