Czytam dziecku po niemiecku, a Ty?

Słowo się rzekło: chcecie zacząć w swoim domu przygodę z językiem niemieckim. Może jest to Wasz pierwszy język obcy, który znacie całkiem nieźle i chcielibyście wykorzystać okazję i przekazać go swoim dzieciom. A może to Wasz drugi język po angielskim, który znacie nieco gorzej, ale wiecie już, że to nie powód, aby się zniechęcać i że każda ekspozycja na język obcy to wartość dodana, gimnastyka dla umysłu, łatwość nabywania języków w przyszłości i po prostu dobra zabawa dla wszystkich zainteresowanych.

Może nawet nabyliście już Deutsch für Mamas und Papas i codziennie w Waszej komunikacji pojawiają się nowe zdania i zwroty. Znając jednak moc książek, chcecie również zacząć czytać w tym języku i to jak najbardziej właściwy trop. Postaram się Wam w tym aspekcie pomóc. Do wszystkich pozycji starałam się dodać linki, a gdzie jeszcze kupuję książki obcojęzyczne dla dzieci pisałam w tym artykule.

Jak było u nas?

Jak pewnie wiecie, przygodę z językiem niemieckim zaczęliśmy, gdy moje dziecko miało około 2,5 roku. Zaczynając wprowadzanie języka u nieco starszych dzieci, zawsze napotkamy na ten sam problem: w języku ojczystym czytacie już dłuższe, bardziej skomplikowane teksty, a w nowym języku znów trzeba cofnąć się do podstaw. Należy dobrać książki już nie tylko patrząc na wiek dziecka, ale bardziej na jego znajomość (bądź brak) języka obcego. Trik polega na tym, aby znaleźć książki, które mimo swojej prostoty, będą dla dziecka fajne i interesujące. Przyznaję, im dziecko starsze, tym wyzwanie będzie większe. W przypadku maluchów, które czytają proste książki z kilkoma zdaniami na stronę w obu językach, dobór książek jest o wiele łatwiejszy.

Oto, co mogę polecić:

Wir lieben Bobo Siebenschläfer <3

Krótkie opowiadania o małej… popielicy (nie wiewiórce:D) są idealne na początek. Członkowie grupy „Mamy mówią po niemiecku – Pogotowie językowe” mają poważne podejrzenia, że za promowanie tych książek mam jakieś profity, niestety pogłoski te nie są prawdziwe;) Mnie te pozycje poleciła internetowa koleżanka Kasia, za co jestem jej ogromnie wdzięczna (znajdziecie ją na Instagramie @jezyki_dzieci_w_domu, zajrzyjcie koniecznie, bo pokazuje również książki po angielsku i niemiecku). U nas Bobo to hit. Czytamy je na okrągło i dzięki temu, że mamy całą serię, nie nudzi nam się w ogóle.

Dlaczego te opowiadania są takie fajne? Jedno lub dwa zdania na jeden obrazek ułatwiają podążanie za historią. Historie są proste, słownictwo życiowe, ilustracje mile dla oka, a przygody małego Bobo są urocze i zabawne. W jednej książce znajdziemy kilka opowiadań, całość to zazwyczaj prawie 100 stron – dzięki czemu stosunek ilości tekstu do ceny jest naprawdę korzystny. Kilka przygód Bobo znajdziecie także na YouTube, co może pomóc Waszym pociechom w polubieniu tego bohatera i zachęcić do czytania książeczek. Trzeba jednak zaznaczyć, że Bobo w 3 pierwszych książeczkach (bez rodzeństwa) to jeszcze niepotrafiący mówić maluch, i jego przygody będą idealne raczej dla młodszych dzieci. Kolejne części opowiadają o Bobo-przedszkolaku i te powinny już bardziej zaciekawić dzieci w wieku przedszkolnym (jest wycieczka do remizy, wycieczki w góry, do lasu, pierwsze dni w przedszkolu, pojawienie się młodszej siostry itp.). Jednak dla starszych przedszkolaków Bobo może okazać się już nieco za dziecinny. Książki mają twarde okładki, ale niestety mają miękkie strony (niestety dla rodziców maluszków). Jeśli miałabym pomóc Wam w wybraniu pierwszej książeczki, to poleciłabym część czerwoną „Immer fröhlich mit Bobo Siebenschläfer” do kupienia np. tutaj. Zawiera 7 bardzo fajnych, zabawnych opowiadań od pobudki po zaśnięcie. Cena 50 zł za książkę obcojęzyczną, która zawiera aż 125 stron to moim zdaniem bardzo dobry deal. Dla nas już za późno, ale znalazłam też zbiór 4 książek Bobo w jednym tomie! „Mit Bobo Siebenschläfer durch das Jahr” do nabycia tutaj.

Zuzia ma brata!

Connie znana jest na polskim rynku wydawniczym jako Zuzia z serii Mądra Mysz. Ja zdecydowanie nie polecam tych książek na początek, nawet jeśli czytacie je już po polsku. Są według mnie za trudne na początek nauki języka. Na szczęście Connie ma młodszego brata Jakoba i kartonowe książki o jego przygodach sprawdzą się idealnie. Podobną długość tekstu i codzienne tematy znalazłam również w serii o Leonie. Napisała je ta sama autorka Sandra Grimm. Książeczki o Jakobie i Leonie można znaleźć w wersjach z okienkami, co może dodatkowo uatrakcyjnić lekturę. Poniżej linki do książeczek z tych serii:

A jak wejdziecie już na kolejny poziom zaawansowania i kartonowe książeczki będą dla Was za proste, bierzcie się za kolejne przygody Jakoba – te dwie poniżej to nasze ulubione książki na ten moment. Jedno tomisko to 10 dość długich historii. Czasami są to te same historie co w dostępnych książeczkach kartonowych, ale znacznie dłuższe wersje. Zobaczcie zdjęcie dla porównania. Uwielbiam czytać te opowiadania. Są naprawdę przyjemne, życiowe i pełne fajnego słownictwa. Bierzcie w ciemno dla dzieci, które już jakiś czas uczą się niemieckiego. Linki:
Mein erstes Vorlesebuch für große kleine Jungs
Mein erstes Vorlesebuch für kleine starke Kinder

Co jeszcze? Czyli Sandra Grimm

Szukając nowych niemieckojęzycznych książeczek na początek, wpadłam na pomysł, aby kolejne wyszukać po lubianej już przez nas pisarce czyli pani Sandrze Grimm. Tak do naszego księgozbioru trafiła m.in. książka „Meine ersten KITA- und Kindergarten-Geschichten”. Dostaliśmy to, czego oczekiwałam: proste i przyjemne historyjki dla przedszkolaków z miłymi dla oka ilustracjami. Na każdej stronie czeka na nas inna króciutka opowiastka bądź wierszyk. Idealne dla początkujących. To bardzo płodna pisarka, więc może akurat wypatrzycie także coś dla siebie:) Dostępne są także inne tytuły obejmujące kilka opowiadań, patrz linki poniżej. Ja, jak wiecie, lubię inwestować w takie zbiory, bo stosunek ilości tekstu do ceny wychodzi wtedy dużo korzystniej.

Ravensburger czyli marka sama w sobie

Szukajcie książek o tematyce, która interesuje Wasze dziecko. Oczywista oczywistość, ale trzeba to podkreślić. Ja mogę Wam podsunąć dobre wydawnictwo czyli wyżej wspomniany Ravensburger. U nas na pierwszy ogień poszły książki o pojazdach. Te mogłabym czytać nawet po chińsku i myślę, że zainteresowanie nadal byłoby ogromne;) Warto przyjrzeć się serii „Sachen suchen”. Są to wyszukiwanki/książki obrazkowe (Wimmelbücher), ale z odrobiną tekstu, dzięki czemu mniej wprawny rodzic nie musi wymyślać całej narracji samodzielnie. Na każdej stronie mamy kilka podpisanych przedmiotów do wyszukania, więc możemy również poszerzać swoją bazę słownictwa. Są to książki całokartonowe.

To wydawnictwo odpowiada także za niezwykle popularną serię „Wieso? Weshalb? Warum? Junior”. Całość serii obejmuje kilkadziesiąt książeczek o różnorodnej tematyce. Są naprawdę edukacyjne, estetyczne i aktywizujące, ale… zupełnie nie polecam ich na początek. Tekstu jest sporo i będzie za trudny dla dzieci dopiero osłuchujących się z językiem niemieckim. Oczywiście możecie spróbować z ulubionymi tematami, upraszczając i skracając tekst. U nas w taki sposób na bardzo wczesnym etapie bez problemu „wchodziła” książeczka o śmieciarce. Zainteresowanie było tak silne, że nie straszna nam była bariera językowa:D Książki mają elementy aktywizujące i oferują naprawdę dużą dawkę wiedzy. Strony są sztywne, ale nie kartonowe. Okienka dość delikatne.

A może coś z dźwiękiem?

Sukces książeczek z mówiącym długopisem po angielsku (Albik) w naszym domu zachęcił mnie do poszukania czegoś podobnego w drugim języku obcym. W taki sposób zawitał do nas dłuopis TipToi. Zestaw startowy kupiłam na Allegro, jednak wybrana przeze mnie książka „Unsere Jahreszeiten” okazała się za skomplikowana na początek. Lektor wypowiada długie zdania pełne szczegółowych informacji. Trafiła ona do szafy na później, a dokupiłam w zamian łatwiejszą część pt. „Unser Zuhause”. To był strzał w dziesiątkę. Zdania są o wiele prostsze (chociaż dalej nie powiedziałabym, że podstawowe), można posłuchać fajnych piosenek – bardzo lubimy ją przeglądać razem i osobno:) Długopis na razie działa bez zarzutu, jest jedynie nieco cichszy niż Albik, co może być problemem przy większej liczbie dzieci i domowym rozgardiaszu. Bardzo podoba mi się za to, że w przeciwieństwie do Albika dostajemy chociaż trochę tekstu do czytania na każdej stronie. Dzięki czemu książka bez długopisu też fajnie się sprawuje. Zestawy startowe z długopisem możecie znaleźć na Allegro, poniżej linki do samych książek:

Czytajcie to samo co po polsku lub angielsku!

To jest nasz sposób na nowy język i jestem jego ogromną fanką. Jeśli Wasza pociecha lubi Świnkę Peppę, to może dzięki temu chętnie sięgnie po jej nowe przygody, nawet jeśli będą w nowym, dziwnym trochę języku. Nasza Peppa musiała trochę poczekać, bo teksty okazały się za długie i za trudne, ale po kilku miesiącach Peppa Wutz zagościła u nas na dobre. Lustige 5-Minuten-Geschichten mamy stąd.

Niektórzy z Was wiedzą, że jesteśmy też wielkimi fanami przygód Huckle’a od Richarda Scarry’ego. Nie minęła chwila, a już do nas leciały niemieckojęzyczne wersje jego książek. Warum denn nicht? Niemiecki Huckle to… Ulrich, ale w niczym nam to nie przeszkadza:) Te książki są idealne na początek zarówno po angielsku jak i po niemiecku. Planuję osobny wpis na temat twórczości tego pana.

Gorąco zachęcam do próbowania różnych metod, aby zachęcić dzieci do otwarcia się na nowy język oraz obcojęzyczną literaturę. Mam nadzieję, że Was do tego zmotywowałam. Jeśli kiedyś zdecydowalibyście się na kupno którejś z wyżej wymienionych pozycji z mojego polecenia, to gdy skorzystacie z linka z tej strony, otrzymam drobną prowizję (cena dla Was pozostanie taka sama, a ja otrzymam kilka groszy na konto utrzymania bloga). Nasza przygoda z językiem niemieckim dopiero się rozkręca, więc z pewnością niedługo w naszym domu zamieszkają kolejne niemieckojęzyczne książki i powstaną kolejne wpisy z recenzjami. Może Wy nam coś polecicie?:)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *