Wielu rodziców zastanawia się, czy wczesna nauka języków obcych jest właściwym wyborem dla ich dziecka. Często słyszą sprzeczne informacje – z jednej strony mówi się o ogromnych korzyściach, z drugiej pojawiają się obawy, że nauka dwóch języków jednocześnie może opóźnić rozwój mowy. Istnieje także wiele mitów, które wzbudzają niepokój: czy dziecko „nie pomiesza” języków? Czy poradzi sobie z nauką języka ojczystego? W oparciu o badania naukowe, logikę i doświadczenia setek rodziców rozwiewam te wątpliwości i odpowiadam na pytanie: kiedy najlepiej rozpocząć naukę angielskiego?
W tym wpisie przeczytasz:
Co badania naukowe mówią językach obcych w dzieciństwie? >>
Wczesna nauka języków nie jest szkodliwa >>
Kiedy zacząć uczyć dzieci języków obcych? >>
Czy to wszystko odnosi się też do dwujęzyczności zamierzonej? >>
Nie musisz wychowywać dwujęzycznego dziecka! >>
Co badania naukowe mówią językach obcych w dzieciństwie?
Zdaję sobie sprawę, że duża część osób “wierzy” przede wszystkim w badania naukowe. Warto jednak pamiętać, że “wiara” w badania naukowe jest sprzeczna z samą ich ideą. Każde badanie jest hipotezą, która podlega weryfikacji, reinterpretacji i może zostać obalona przez nowe dowody. Wyniki badań są zawsze osadzone w określonym kontekście (grupa badanych, metodyka, czas trwania). Bez zrozumienia tych ram łatwo jest wyciągnąć błędne lub zbyt ogólne wnioski.
Jeśli chodzi o dwujęzyczność:
Przykłady z historii pokazują, że wiele teorii uznawanych niegdyś za słuszne zostało obalonych. Tak było również w przypadku dwujęzyczności i wczesnego przyswajania języków. Niestety chyba jeszcze wiele wody w Wiśle będzie musiało upłynąć, aby wyniki najnowszych badań naukowych dotarły m.in do programu nauczania studentów logopedii w Polsce. Sama na studiach językowych (Lingwistyka Stosowana) nie otrzymałam aktualnej wiedzy w tym temacie. I dopóki wiedza ta nie będzie podawana dalej rodzicom przez specjalistów, takie osoby jak ja, którym leży na sercu temat dwujęzyczności, są zmuszone działać za nich i szerzyć informacje zgodne z aktualnym stanem wiedzy, na podstawie których rodzice mogą podejmować poinformowane decyzje.
Osobiście nie lubię tematu badań naukowych w odniesieniu do wczesnego wprowadzania języków obcych. Jednak wszystkim osobom, które ich potrzebują, prezentuję niniejszym wszystkie badania naukowe, jakie udało mi się znaleźć. Więcej o ryzyku uproszczeń i manipulacji pisałam w tym artykule pt. Badania naukowe – czy można im ufać? Naukowcy i badacze są świadomi tych ograniczeń. Ważne, aby “zwykły człowiek”, zwłaszcza taki, który chce na nich opierać życiowe decyzje, również był ich świadomy.
Wczesna nauka języków nie jest szkodliwa
Badania* potwierdzają, że mózg dziecka od urodzenia jest zaprogramowany do przyswajania języków dzięki plastyczności neuronalnej. Twierdzenie o plastyczności neuronalnej i zdolności mózgu dziecka do przyswajania języków od urodzenia jest dobrze udokumentowane w literaturze naukowej. Dowody te wynikają zarówno z badań behawioralnych (np. percepcja fonemów), jak i neuroobrazowych (np. rozwój struktur mózgowych odpowiedzialnych za język). Te badania podkreślają, że wczesne dzieciństwo to optymalny czas na kontakt z językami.
Badania dotyczące wpływu nauki dwóch języków na rozwój mowy u dzieci jednoznacznie pokazują, że dwujęzyczność nie opóźnia rozwoju mowy ani nie zakłóca przyswajania języka ojczystego, choć mogą występować pewne zjawiska, które rodzice czasem interpretują jako opóźnienie. Z literatury naukowej wynika, że:
NIE WYSTĘPUJE TRWAŁE OPÓŹNIENIE MOWY
Badania** wskazują, że dzieci dwujęzyczne rozwijają mowę w podobnym tempie jak ich jednojęzyczni rówieśnicy, choć początkowe użycie słów w obu językach może być mniejsze w porównaniu do jednojęzycznego zasobu słów w jednym języku. Wynika to z podziału czasu ekspozycji na dwa języki, a nie z faktycznego opóźnienia. Z kolei badania przeprowadzone na dzieciach dwujęzycznych wykazały, że jeśli występują opóźnienia w nauce mowy, są one krótkotrwałe i związane z naturalnym procesem przyswajania dwóch systemów językowych. W efekcie dzieci te osiągają taki sam poziom biegłości w obu językach (o ile mają odpowiednią ekspozycję).
MIESZANIE JĘZYKÓW JEST NATURALNE
Dzieci dwujęzyczne czasem mieszają słowa z dwóch języków tzw. code-mixing (w obrębie jednego zdania) lub code-switching (w obrębie całej wypowiedzi), co jest normalnym i zdrowym zjawiskiem w procesie przyswajania języków. Rodzice mogą błędnie interpretować to jako brak kompetencji w języku ojczystym lub opóźnienie. Badania Genesee i Nicoladis (2007) pokazują, że mieszanie języków to sposób na maksymalizację zasobów językowych w danej chwili, a nie oznaka trudności z opanowaniem któregoś z języków.
DWUJĘZYCZNOŚĆ WSPIERA ROZWÓJ JĘZYKOWY A NIE GO ZABURZA
Badania Bialystok (2001)*** wykazują, że dzieci dwujęzyczne nie tylko przyswajają oba języki poprawnie, ale rozwijają także bardziej zaawansowane umiejętności poznawcze, takie jak kontrola poznawcza i elastyczność myślenia. Ucząc się dwóch języków, dzieci rozwijają zdolność do odróżniania i zarządzania różnymi systemami językowymi, co nie osłabia, a wzmacnia ich zdolności językowe.
DZIECI NIE PRZYSWAJAJĄ GORZEJ JĘZYKA OJCZYSTEGO
Kluczowe jest, by dziecko miało odpowiednią ilość ekspozycji na oba języki. Brak wystarczającego kontaktu z jednym z języków (np. językiem ojczystym) może prowadzić do trudności, ale jest to wynik braku równowagi w ekspozycji, a nie samej dwujęzyczności. Badanie z 2011**** potwierdza, że dzieci dwujęzyczne osiągają pełną kompetencję w obu językach, pod warunkiem, że oba są używane w naturalnym środowisku w wystarczającym zakresie. Wydaje się to dość logiczne?
Kiedy zacząć uczyć dzieci języków obcych?
Można zacząć od urodzenia. Niemowlęta są w stanie odróżniać dźwięki różnych języków już w pierwszych miesiącach życia. Wprowadzenie języka obcego na tym etapie pozwala na intuicyjne opanowanie akcentu i melodii języka. Przykładowo badania Patricii Kuhl, pokazują, że dzieci wystawione na różne języki od urodzenia mają większe zdolności fonologiczne i łatwiej uczą się języków w przyszłości.
Jeśli zatem celem jest maksymalne wykorzystanie naturalnych zdolności dziecka, warto rozpocząć od urodzenia poprzez mówienie w języku angielskim podczas codziennych czynności, śpiewanie i czytanie książeczek – dokładnie tak samo jak w przypadku języka ojczystego, bo… są to tożsame procesy. Tradycyjny system edukacji wmówił nam, że nauka języków “obcych” to jest coś zupełnie innego – co wbrew logice warto rozpocząć później i na zupełnie innych zasadach niż w przypadku języka ojczystego.
Jednocześnie muszę i bardzo chcę podkreślić, że nie ma obowiązku uczenia dzieci kolejnych języków poza ojczystym. To wybór każdej rodziny! W całym tym artykule, na całym tym blogu i w całej mojej działalności nie chodzi zupełnie o to, aby przekonywać, że wszyscy rodzice muszą to robić i stawiać naukę języków na pierwszym miejscu. Nie każda rodzina ma na to zasoby, energię, albo po prostu… chęci. I jest to naturalne, bo doba nie jest z gumy.
W mojej działalności chodzi o to, aby tym rodzicom, dla których jest to priorytet, dać niezbędną wiedzę i wsparcie oraz pomoc w działaniu często wbrew tradycyjnym nieskutecznym metodom oraz temu, co mówią specjaliści (logopedzi, pedagodzy, pediatrzy) bez aktualnej wiedzy na ten temat. Specjaliści, do których wystosowano niedawno apel mówiący o tym, aby NIE POTĘPIAĆ i nie przekreślać z góry dwujęzyczności. Piszę o nim, mimo że nie wypowiada się jednoznacznie pozytywnie na temat dwujęzyczności zamierzonej. Nie ma to dla mnie znaczenia, bo moim celem jest pokazanie Wam całego obrazu bez fałszowania go. Apel przeczytacie tu:
Czy to wszystko odnosi się też do dwujęzyczności zamierzonej?
Dwujęzyczność zamierzona, czyli mówienie do dzieci w języku, który nie jest językiem ojczystym rodziców, budzi jeszcze więcej pytań i wątpliwości. Głównym problemem z badaniami w tym zakresie jest to, że opierają się one jedynie na jednym przypadku DZ czyli stosowania metody OPOL (One Person One Language), w której rodzic mówi do dziecka wyłącznie w drugim języku. Nie istnieją statystyki, które mówią, ile procent rodziców wychowujących dzieci w dwujęzyczności zamierzonej stosuje tę skrajną metodę, natomiast ze swojego 5-letniego doświadczenia rozmów z rodzicami z naszej społeczności uważam, że stanowią oni mniejszość. Większość rodziców, podobnie jak ja, stosuje DZ, mówiąc do dzieci również w drugim języku kilka godzin dziennie, obok języka ojczystego. A jeśli informacja, że to możliwe, jest dla Was nowa, polecam ten wpis: Dwujęzyczność zamierzona dla opornych.
Są jednak głosy “za” dwujęzycznością zamierzoną w naukowym świecie. Przykładowo profesor François Grosjean, uznany psycholingwista, w swoich pracach podkreśla, że dzieci przystosowują się do różnych modeli językowych, a zamierzona dwujęzyczność może być skuteczna, jeśli rodzic jest wystarczająco kompetentny w danym języku i oferuje dziecku odpowiednie wsparcie. Wypowiedział on zdanie, które lubię cytować:
“Not knowing a language perfectly well and having an accent in it is not a reason for not speaking that language to a child.”
W temacie dwujęzyczności zamierzonej należy pamiętać jednak o tym, że nie mamy JESZCZE wielu badań naukowych na jej temat. Brak badań z kolei nie oznacza, że coś jest szkodliwe lub nie działa. Czekam z niecierpliwością na badania zespołu MultiLADA z Uniwersytetu Warszawskiego w tym temacie. Nie dla siebie. Moje dziecko jest już dwujęzyczne, nie czekaliśmy na wyniki badań, dające nam zielone światło. Wy też nie musicie. Ale możecie, jeśli chcecie. It’s up to you <3
Nie musisz wychowywać dwujęzycznego dziecka!
Last but not least… czytając profesora Grosjeana, przyszło mi na myśl, aby Wam przypomnieć, że istnieje więcej kolorów niż biały i czarny. O co mi chodzi? Profesor dużo pisze o tym, co musi się zadziać, aby dziecko stało się dwujęzyczne, przyswoiło oba języki w równym stopniu itd. A przecież to nie musi być nasz cel!
Język angielski to obowiązkowy przedmiot szkolny czy tego chcemy czy nie. Dzieci zaczynają uczyć się go najczęściej już w żłobku/przedszkolu. Nie musimy mieć ambicji wychowania dziecka dwujęzycznego, które mówi płynnie w obu językach, zna je na równym poziomie native-like. Większość rodziców z naszej społeczności zupełnie nie ma takich ambicji. Sama ich nie miałam. Chciałam ułatwić dziecku życie. That’s all. Dowiedziałam się od innych rodziców, że nawet mała i nieidealna ekspozycja na język sprawia, że dzieci język chłoną i to co normalnie zajmuje lata na zajęciach dodatkowych można osiągnąć z maluchem w kilka miesięcy. U nas sprawdziło się to wybitnie dobrze, bo mam wysoki poziom znajomości języka i spełniłam warunki stawiane przez profesora:
“You do not have to be a native speaker to raise a bilingual child. What counts is the ability to communicate effectively in the language, to expose the child to it regularly, and to provide sufficient input.”
Natomiast setki innych rodziców działa w mniejszym zakresie z dużo słabszą znajomością języka, a ich efekty wciąż są niesamowite! Zarówno maluszki jak i kilkulatki rozumieją skomplikowane zdania i samodzielnie tworzą własne, czego bardzo często nie można powiedzieć o dzieciach, które idą tradycyjnym tokiem nauczania, nawet przy wsparciu kosztownych szkół językowych. O efektach mówienia do dzieci w drugim języku przeczytacie w moich wywiadach z rodzicami (wybierz kategorię WYWIADY tutaj) oraz w tym dedykowanym wpisie.
Podsumowując: Rodzicu, decyzja należy do Ciebie! I jakąkolwiek podejmiesz w kontekście języków pamiętaj, że są w życiu o wiele ważniejsze wybory niż ten. Ten warto podjąć z pozycji “Ale to fajnie brzmi! Spróbujmy!” niż “O matko, kolejna rzecz, którą muszę robić, by moje dziecko nie było w tyle.” Trust me on that.
PS. Nie wszyscy logopedzi i pedagodzy są przeciwni dwujęzyczności zamierzonej. Zobacz ten i ten wpis.
*Badania w tym temacie:
-Kuhl, P. K. (2004). Early language acquisition: Cracking the speech code. Nature Reviews Neuroscience, 5(11), 831-843.
-Lenneberg, E. H. (1967). Biological foundations of language
-Newport, E. L. (1990). Maturational constraints on language learning. Cognitive Science, 14(1), 11-28.
-Werker, J. F., & Tees, R. C. (1984). Cross-language speech perception: Evidence for perceptual reorganization during the first year of life. Infant Behavior and Development, 7(1), 49-63.
-Giedd, J. N. et al. (1999). Brain development during childhood and adolescence: a longitudinal MRI study. Nature Neuroscience, 2(10), 861-863.
**Badania w tym temacie:
-Petitto, L. A., & Marentette, P. F. (1991). Babbling in the manual mode: Evidence for the ontogeny of language. Science, 251(5000), 1493-1496.
-De Houwer, A. (2009). Bilingual first language acquisition. Multilingual Matters.
-Genesee, F., & Nicoladis, E. (2007). Bilingual first language acquisition. In E. Hoff & M. Shatz (Eds.), Handbook of Language Development.
***Bialystok, E. (2001). Bilingualism in development: Language, literacy, and cognition. Cambridge University Press.
****Paradis, J., Genesee, F., & Crago, M. (2011). Dual language development and disorders: A handbook on bilingualism and second language learning.
*****Grosjean, F. (2010). Bilingual: Life and reality. Harvard University Press.


2 komentarze
super! u nas córka 2 latka i dwa języki ojczyste – polski i japoński (zmieniamy języki zależnie od miejsca, u nas w domu japoński jest językiem głównym, wspólnym z mężem i w tym języku mówię też do córki ja, zaś w Polsce używamy wyłącznie polskiego). mąż Japończyk też stara się mówić do córki po polsku bez powodu i super się patrzy na to jak uczą się od siebie oboje. Mąż nie ma problemu tez przeczytać jej książeczki po polsku (choć z różnym skutkiem 😅). po skończonym roku wprowadziliśmy dodatkowo angielski – czytamy, rozmawiamy, itp. Bardzo to poprawiło mój angielski (przestałam bać się mówić i popełniać błędy – jakby nie patrzeć todler nie będzie cię oceniał pod względem gramatycznym więc łatwo się z nim ćwiczy język 😂). mieszkamy we Wiedniu chwilowo, córka chodzi do dwujęzycznego żłobka/przedszkola montessori. poza angielskim ma też tam niemiecki (z niemieckiego szybko podlapala dwa słowa “nein” i “auf” 😂 – uwielbia ich używać. Wiec dzieckonna start ma 4 języki 😳 w lutym skończy dwa latka i mówi niewiele, za to rozumie płynnie w 3 językach 😳 do “mówienia” upodobała sobie jednak polski choć to w japońskim porozumiewamy się z nią najczęściej i to ten język najwięcej ja otacza 🤷
Ah i to jest właśnie piękne: dzieci ogarniają języki – to zazwyczaj my dorośli boimy się, że nie dadzą rady, bo mierzymy je swoją miarą;) I właśnie z drugiej strony to są ludzie a nie równania matematyczne – mają własne upodobania, więc np. większa ekspozycja na mówiony japoński wcale nie znaczy, że ten język sobie wybiera na ten moment 😉 Piękne. Dzięki za podzielenie się! Czy na mojej stronie szukacie jakichś materiałów po angielsku dla Waszej rodziny? 🙂